O otwarciu własnej kawiarni, przytulnego bistro czy modnej restauracji marzy wielu miłośników dobrego jedzenia oraz spędzania czasu ze znajomymi na mieście, przy suto zastawionym stole. Zazwyczaj kończy się na marzeniach – już pierwsze kalkulacje kosztów związanych z otwarciem pokazują, że inwestycja jest ogromna, a zyski niepewne. Przykłady niektórych lokali pokazują jednak, że sukces w tej branży jest możliwy, i że dzięki ciężkiej pracy, dobrej lokalizacji, zgranemu zespołowi, można przetrwać wiele lat na gastronomicznej mapie miasta. Szykując materiał o faktycznych kosztach otwarcia lokalu gastronomicznego długo prosiliśmy o zabranie głosu polskich przedsiębiorców. Nie udało nam się jednak przekonać rodzimych gastronomów do ujawnienia kwot, jakie przeznaczyli na uruchomienie swoich restauracji. Postanowiliśmy skorzystać z czeskich doświadczeń Klientów Storyous (w Czechach z systemu Storyous POS korzysta 2 tysiące lokali gastronomicznych, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie). O koszty otwarcia lokali gastronomicznych zapytaliśmy naszych czeskich przyjaciół – właścicieli restauracji i kawiarni. Poziom rozwoju ekonomicznego, rynku nieruchomości, wysokości płac jest zbliżony do polskiego rynku, dlatego czeskie doświadczenia mogą stanowić istotną wskazówkę i odniesienie dla Polaków marzących o własnych lokalach. Różnice wynikać mogą z innych koncepcji, lokalizacji, czy stanu wyjściowego (niektóre lokale są częściowo urządzone już na starcie, a inne wymagają remontu generalnego), jednak poniższe zestawienie może stanowić ramy, które warto wziąć pod uwagę planując własny biznes. Kawiarnia Pražírna Praska Kawiarnia Pražírna szczyci się doskonałą kawą. Ma ku temu podstawy, bo nietypowo jak na tak niewielki lokal, na miejscu prowadzi także palarnię kawy. Dzięki temu właściciele sami mają wpływ na jakość ziaren i finalny aromat, a kawa która trafia do Klientów jest zawsze świeża, bo palona na bieżąco. Kawiarnia mieści się blisko stacji metra I. P. Pavlova, poza kawą serwuje przekąski na słodko i słono. Właścicielka Vanda Zumrová do przedsięwzięcia podeszła ostrożnie i stopniowo inwestowała większe pieniądze. Na początku zainwestowała około 80 tys. zł (500 tys Kč), co jak sama mówi nie było dużą kwotą jak na kawiarnię i palarnię w jednym. “Po otwarciu wiele rzeczy sukcesywnie wymienialiśmy na lepsze. Na początku mieliśmy używany ekspres do kawy i nie mieliśmy nawet dobrego młynka. To oczywiste, że chciałoby się już na początku wyposażyć kawiarnię w jak najlepsze sprzęty, ale wtedy nie mogliśmy sobie po prostu pozwolić na ekspres za 25 tys zł. Na tamtym etapie to po prostu nie było możliwe. Po otwarciu, kiedy pojawiły się pierwsze zyski, od razu zaczęliśmy zmieniać i udoskonalać naszą kawiarnię. Tak naprawdę inwestowanie we własny lokal chyba nigdy się nie kończy” – mówi Vanda. Oliver’s Coffee Cup Rok temu przy Placu Wacława w Pradze otworzyło się bistro Oliver’s Coffee Cup. Przytulne, ale modne i nowoczesne wnętrze, pełne wygodnych foteli, widok bezpośrednio na ruchliwy plac, przyjemna obsługa, smaczne jedzenie i kawy najwyższej jakości przyciągają tłumnie gości do kawiarni. Z rozmowy z właścicielem wynika, że na tego typu miejsce trzeba przeznaczyć między 400 a 450 tys zł (2,5 do 3 milionów Kč). “Urządzenie Oliver’s Coffee Cup wyniosło nas około 450 tys zł. Tempo spłaty początkowej inwestycji zależeć będzie od ilości gości, średniego rachunku oraz finalnie od obrotów lokalu,” mówi współwłaściciel kawiarni Jan Zeman. Patrząc na piękne wnętrze i zawsze pełną kawiarnię nie mamy wątpliwości, że inwestycja była warta każdej korony. AlterNativa Cafe Kawiarnia, mini piekarnia i cukiernia w jednym. Coś dla siebie znajdą tu fani świeżo wypiekanego pieczywa oraz wielbiciele alternatywnych metod parzenia kawy. Alternativa Cafe to 2 lokale w dwóch miastach – Ostrawie i Opawie. W menu znaleźć można świetną kawę podawaną na różne sposoby, torty, ciasta, śniadania i lunche. Koszty początkowe w przypadku obu lokali bardzo się od siebie różniły. Podczas gdy w Ostrawie lokal przeszedł gruntowny remont i kwota wyniosła 230 tys. zł (1,4 mln Kč), to w Opawie właścicielka Klára Mičková zainwestowała już tylko w wyposażenie lokalu. “W Ostrawie musieliśmy przeprowadzić generalny remont lokalu, którego koszt wyniósł ok 150 tys. zł., kolejne 80 tys. zł zainwestowaliśmy w wyposażenie. W Opawie było łatwiej, znaczną część pracy wykonaliśmy sami, jak na przykład stoły i inne meble. Koszt otwarcia lokalu w Opawie wyniósł około 40 tys. zł” opowiada właścicielka kawiarni AlterNativa. Sweet & Pepper Days Małe bistro z bogatą i stale zmieniającą się ofertą kuchni świata jest jednym z bardziej popularnych i lubianych miejsc w praskiej dzielnicy Vinohrady. Rano można zjeść tu sycące śniadanie, w ciągu dnia hamburgery, hot dogi, makarony, sałatki lub kanapki – zawsze w stylu obowiązującej danego dnia rodzaju kuchni (te się stale zmieniają). Wnętrza Sweet & Pepper Days są nowoczesne i klimatyczne, na potrzeby Gości zaadaptowana została także piwnica. W otwarcie lokalu właściciele zainwestowali 400 tys. zł (2,5 mln Kč). “Otwarcie bistro kosztowało nas ponad 400 tys. zł, ale kwota ta wynikała głównie z faktu, że musieliśmy przeprowadzić duży remont, włącznie z pracami konstrukcyjnymi. Kosztowne było zaadaptowanie piwnicy, ale z naszego punktu widzenia to był strzał w dziesiątkę, bo dzięki temu możemy przyjąć więcej osób na raz” – opowiada właściciel bistro Petr Flieger. Kantyna Fresh Bistro Kantyna Fresh Bistro w Pilźnie to mały lokal z prostym, jasnym wnętrzem, w którym można zjeść świeże, smaczne i pożywne obiady. Menu częściowo zmienia się codziennie, a częściowo co tydzień, nie ograniczając się do jednego rodzaju kuchni. Oprócz dań głównych Goście mogą wybrać wrapy, kanapki, pasty, desery i ciasta. W bistro, które znajduje się w samym centrum Pilzna, właścicielka Adéla Svobodová zainwestowała niecałe 50 tys. zł (300 000 Kč). “Wszystkie prace remontowe robiliśmy sami, z elektryką pomagał nam wujek, a projekt wykonała koleżanka. Większość sprzętu gastronomicznego pochodzi z ręki. Inwestycjom oczywiście nie ma końca, wciąż dokupujemy nowe elementy wyposażenia kantyny. Na początku zainwestowaliśmy 50 tys. zł, nie chcieliśmy brać kredytu na 200 tys. i przeprowadzać całkowitego remontu, bo byłoby to w tamtym momencie ryzykowne – nie mieliśmy przecież pewności czy bistro odniesie sukces i przekona do siebie mieszkańców Pilzna. Z perspektywy czasu cieszę się, że tyle rzeczy zrobiliśmy we własnym zakresie – wydaliśmy niewiele, a teraz nie jesteśmy związani wysokim kredytem, a wszystkie zyski inwestujemy w dalszy rozwój” – opowiada właścicielka. Sweet Secret of Raw Wegańskie torty tworzone bez obróbki termicznej (raw) to słodkości, z których słynie praska cukiernia Sweet Secret of Raw. To pierwsze tego typu miejsce w Czechach, w którym wszystkie produkty przygotowywane są w oparciu o zasady diety witariańskiej (temperatura w procesie ich produkcji nie może przekraczać 42 stopni Celsjusza). W ofercie cukierni znajdują się torty, pucharki lodowe, koktajle, smoothie oraz śniadania – wszystkie oczywiście “surowe” i wegańskie. Właścicielka Sweet Secret of Raw Veronika Plajnerová powiedziała nam, że otwarcie pracowni cukierniczej i cukierni kosztowało ją około 250 tys. zł (1,5 mln Kč). Tyle samo wyniosło otwarcie kolejnej cukierni, tym razem w Jihlavie. Krystal Bistro W praskiej dzielnicy Karlín sześć lat temu działalność rozpoczęła restauracja Krystal Bistro, serwująca dania tradycyjnej kuchni francuskiej. Menu opiera się głównie na sezonowych składnikach własnej produkcji lub pochodzących od lokalnych producentów. Krystal Bistro należy do kategorii średniej wielkości restauracji, nie narzeka na brak klientów, szczególnie w porze obiadowej, kiedy jest zawsze przepełniona. W otwarcie Krystal Bistro właściciele zainwestowali ponad półtora miliona złotych. “Koszty otwarcia w przypadku każdego lokalu się od siebie różnią. U nas były dość wysokie, ponieważ uwzględniały skomplikowane prace konstrukcyjne. Z drugiej strony płacimy niski czynsz. Każdy sam musi zestawić sobie koszty, potencjalne zyski i straty i zastanowić się na jak dużą inwestycję może sobie pozwolić” – mówi o początkach właściciel Krystal Bistro Petr Tyrichtr. Marthy’s Kitchen Marthy’s Kitchen to rodzinna knajpka w praskiej dzielnicy Vinohrady, serwująca sycące śniadania i lunche. Menu inspirowane jest kuchnią francuską, a wystrój zaprojektowany przez żonę właściciela przywodzi na myśl styl francuskiej wsi. Koszty związane z otwarciem bistro wyniosły ponad 160 tys. zł (1 milion Kč), mówi właściciel lokalu Martin Petrák. “Początkowo szukaliśmy oszczędności, więc część wyposażenia kupiliśmy z drugiej ręki, wybraliśmy też kilka urządzeń nieprofesjonalnych, co szybko okazało się błędem. Nowy profesjonalny sprzęt jest kilka razy droższy niż używany, czy ten przeznaczony do użytku domowego. Na przykład zwyczajna zmywarka kosztuje 1,5-2 tys., a profesjonalna to już koszt co najmniej 4 tys. zł. Ponieważ sami produkujemy serwowane u nas jedzenie, to musieliśmy finalnie zakupić same profesjonalne, głównie nowe sprzęty. Kwota na wyposażenie kuchni wyniosła ostatecznie ponad 160 tys zł. Przyznam, że było to dla mnie spore zaskoczenie, bo spodziewałem się, że zamkniemy się w znacznie mniejszej kwocie – mówi Martin. Babetti Znajdująca się w Ostrawie restauracja Babetti, słynie z kuchni włoskiej. Otwarto ją przed rokiem w lokalu, w którym wcześniej znajdowała się pizzeria. Właścicielka restauracji Lucie Nováková szacuje, że koszty początkowe wynosiły od ok 150 tys. zł (niecały milion Kč). “Co najmniej 50 tys. zł zainwestowaliśmy w wyposażenie kuchni, taką samą kwotę przeznaczyliśmy na urządzenie wnętrz. Kolejnym krokiem było drobne wyposażenie, jak zastawa, porcelana, sztućce, co wyniosło nas ok 25 tys., drugie tyle wydaliśmy na akcesoria kuchenne. Koszty dodatkowe, jak drukowane menu, strona internetowa, działania marketingowe dopełniły kwoty początkowej” – wylicza właścicielka i dodaje, że większość z wyposażenia restauracji była z tzw. „drugiej ręki”. Według niej nowe wyposażenie co najmniej podwoiłoby koszty. Cash Only Bar Cash Only Bar to młodszy brat znanego praskiego baru Hemingway. Jego wyjątkowość opiera się nie tylko na bogatej ofercie koktajli. Jak sama nazwa mówi, nie można tu płacić kartą. Co więcej, nietypowo jak na Czechy nie można też palić, nie przyjmowane są też rezerwacje. Rozbudowaną ofertę klasycznych i autorskich drinków uzupełniają drobne przekąski w formie hot dogów lub popcornu. Według współwłaściciela Aleša Půty inwestycja wyniosła 800 tys. zł (5 milionów Kč). “Inwestycja w nowy lokal zależy od parametrów technicznych miejsca. Otwarcie baru o zbliżonym rozmiarze do naszego, w miejscu częściowo przystosowanym do prowadzenia gastronomii może kosztować od 600 tys. zł to miliona złotych. Koszt uwzględnia drobne prace budowlane, technologie, instalacje sanitarne, aranżacje wnętrz, wyposażenie techniczne, wyposażenie sali i kuchni, uzupełnienie stanów magazynowych na start. Do początkowych kosztów należy wliczyć szkolenie personelu, pierwsze czynsze i rachunki za media. Trzeba mieć też świadomość, że w ciągu pierwszego roku ciągle trzeba będzie inwestować w nowe rzeczy, które będą się okazywały niezbędne, a będzie nam ich brakować” – mówi o początkowych kosztach Aleš. Każdy lokal rządzi się własnymi prawami, a koszty jego otwarcia zależą od różnych czynników, stanu nieruchomości, ale też od preferencji i planów właścicieli, czy chociażby od ich umiejętności negocjacyjnych i znajomości. Koszt otwarcia kawiarni to często wartość samego zaplecza kuchennego w dobrej restauracji – należy jednak pamiętać o tym, że lokale te przynoszą diametralnie różne zyski i nigdy nie uda się zarobić na kawie i ciastku tyle co na przygotowywanych na miejscu posiłkach. Jedno jest pewne – marzenia o lokalu to jedno, rzeczywistość – to drugie. Zabierając się za otwieranie lokalu trzeba dokładnie zbadać rynek, poznać ceny u różnych dostawców, wypytać okolicznych restauratorów o ich doświadczenia i przygotować jeszcze jakiś zapas finansowy na nieprzewidziane wydatki, czy miesiące kiedy lokal nie będzie jeszcze rentowny. Gastronomia to wspaniała przygoda, która wymaga jednak ogromnego zaangażowania naszego czasu, ale i finansów.
Lwów – restauracje i ceny w nich. Restauracje we Lwowie potrafią potraktować Cię naprawdę po królewsku. Jedzenie jest wyborne, a i stosunek jakości do cen bardzo korzystny. Nawet w czasach studenckich, podczas gdy w podróżach po Europie Zachodniej zaciskaliśmy pasa, we Lwowie mogliśmy chodzić od knajpy do knajpy i degustować.
Odpowiedzi W normalnej ok 20-40 zł, w lepszej ceny zaczynają się od 41 do +150 zł blocked odpowiedział(a) o 19:39 W normalnej około 35-40zł za dwie osoby chyba że do tego jeszcze jakaś kawa, a w lepszej od 50zł w górę zett1 odpowiedział(a) o 19:42 Są cenniki wielu restauracji umieszczone w internecie ...Zależy, ile dań, czy mięsne czy nie, jakie dodatki... Ja liczyłbym od 40 (jeśli weźmiesz tzw obiad firmowy, czy też danie dnia- po prostu to COŚ jest dostępne od ręki w dany dzień) do 200 zł na dwie osoby, bez szaleństw typu drogie wino.. Wszystko zależy od restauracji i z czego będzie się składać obiad. Najlepiej poszukać cennika, ale ceny raczej nie powinny przekroczyć 50 zł. A co do "lepszej" to wszystko zależy od tego jakie restauracje uważasz za "lepsze". Jeśli to zwykła elegancka restauracja to ceny będą droższe. Jeśli zaś chodzi o jakieś słynne restauracje, które są powszechnie uważane za "lepsze" to ceny będą kosmiczne. blocked odpowiedział(a) o 17:23 Wszystko zależy od miasta i restauracji. Mój obiad z poprzedniej niedzieli - sałatka + cielęcina ze szpinakiem = 80coś zł oraz dwa kieliszki wina - 30zł, partner - zupa (nie wiem ile) + sałatka i rostbef oraz coś do picia i przystawka = też ok. wiem ile wyniósł rachunek, ale zostawił kelnerowi jakieś 250zł. łącznie z napiwkiem. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Manicure we Lwowie kosztuje około 65 UAH, żelowe paznokcie 330 UAH (43,50 zł). Podane tu ceny obowiązują w dość drogich gabinetach w centrum miasta. Na obrzeżach i poza samymi okolicami Rynku da się znaleźć fryzjera za 50-100 UAH (6,59 – 13 zł) za całą usługę. Ceny w gabinetach SPA też są tanie.
Pomysł wyjazdu do Lwowa przewijał się przez moją głowę kilkukrotnie, jednak jakoś nigdy nie doszło do jego realizacji. Po części dlatego, że Lwów jakoś nigdy specjalnie nie interesował mnie na tyle, żeby zrezygnować np. z innego wyjazdu na jego rzecz. Opcja samolotu zaraz po Wielkanocy pojawiła się bardzo spontanicznie, więc zdecydowałam, że co mi szkoda – pora na własnej skórze przekonać się, jak to z tym Lwowem właściwie jest. Czy warto jechać do Lwowa?Mam wrażenie, że część Polaków podchodzi do Lwowa trochę po macoszemu. Można usłyszeć, że to taki trochę Kraków, ale gorszy, albo że właściwie nic ciekawego tam nie ma. Po drugiej stronie stoi grupa osób, które do Lwowa wracają przynajmniej raz w roku i darzą to miejsce wielkim sentymentem. Choć Lwów nie wywarł na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, to zdecydowanie bliżej mi do tej drugiej grupy i jestem zdania, że jak najbardziej warto Lwów odwiedzić. Nocleg, dojazd – jak to wygląda? Lwów to miasto mieszanki kultur – ukraińskiej, polskiej, rosyjskiej i kilku innych, co wynika z historii miasta. Dość małe, ale w okolicy centrum bardzo urokliwe, pełne starych kamienic i budynków pamiętających zamierzchłe czasy. W jednej z takich kamienic przyszło nam mieszkać, 5 minut spacerem do rynku (niżej podam Wam wszystkie informacje). Przed wybraniem opcji noclegu przejrzałam wszystkie oferty na booking oraz airbnb i mój pierwszy wybór padł na ładny apartament hotelowy na booking. Szybko tego pożałowałam, bo właścicielka domagała się zaliczki, która koniec końców nie doszła, bo podano mi zły numer konta (celowo, czy nie celowo, nie wiem), jednak rezerwację anulowałam i powróciłam z podkulonym ogonem do mojego ukochanego airbnb. Rada dla Was – jeśli wybierzecie booking, skorzystajcie z oferty, która pozwala na darmowe anulowanie rezerwacji. Za wynajem całego mieszkania w centrum dla dwóch osób na cztery noce zapłaciłam 260 zł łącznie i nie była to najniższa dostępna opcja! Można było znaleźć mieszkanie i za 150 zł, chociaż trochę dalej od centrum, albo np. sam pokój za grosze. TUTAJ link do mojego mieszkania. Polecam! Przeglądając oferty we Lwowie zauważyłam, że raczej ciężko trafić na mieszkanie w stylu Ikea, ale było ok, czyste i blisko centrum. Jeśli dodatkowo skorzystacie z mojej zniżki -100 zł rejestrując się z TEGO LINKU (zniżka naliczy się automatycznie na podróż za min. 210 zł) zapłacicie za kilka dni około 100 zł za dwie osoby… Bajka! Jeśli chodzi o dojazd, dla mnie wybór był oczywisty - tylko samolot. Podróż z Wrocławia zajęła nam godzinę plus 20 minut uberem z lotniska do centrum za 10 złotych. Przejście przez bramki na granicy jakąś minutę. Co prawda nie mam porównania z autobusem czy pociągiem, ale tego typu transport zająłby mi nawet 9 godzin. Jeśli mieszkałabym gdzieś bliżej granicy, być może wybrałabym tę opcję, jednak samoloty są na tyle tanie (Ryanair z Wrocławia - 120 zł), że zupełnie nie miało to dla mnie sensu. Ceny we Lwowie - czy warto jechać do Lwowa?Jadąc do Lwowa miałam w głowie opinie moich znajomych, że jest tam bardzo, bardzo tanio. No cóż, potwierdzam. Stołowaliśmy się tylko i wyłącznie na mieście (włącznie ze śniadaniami, nawet nie tknęłam kuchni w mieszkaniu) i nie wyszło nas to wcale drogo, nawet biorąc pod uwagę fakt, że wchodziliśmy do restauracji nie patrząc na ceny – i tak wszędzie było taniej. Nawet w luksusowej restauracji Baczewski, w której zjedliśmy dwa dania główne i zamówiliśmy dwa talerze pełne przystawek oraz napoje, za dwie osoby zapłaciliśmy około 100 zł, a Baczewski to jedna z najdroższych restauracji we Lwowie! W lokalnych, nieturystycznych miejscach zjecie obiad za 3-5 zł (np. pierogi), a w innych za około 10 zł. Turystyczne, znane miejsca nieco doliczają sobie za renomę, ale nadal jest ok. Piwo w większości miejsc, nawet tych w samym rynku to koszt około 3-5 zł. Kawa – w małej budce na wynos espresso kosztuje 13 hrywien, czyli 1,69 zł, w kawiarni na rynku Latte to około 5 zł. Co ciekawego widziałam? Choć odhaczyłam większość rzeczy z listy „chcę tam pójść”, to w ciągu mojego wyjazdu cały czas dowiadywałam się o nowych ciekawych miejscach, więc cóż – muszę wrócić. Ze swojej strony polecam Wam wybrać się w te miejsca: Opera Lwowska – warto, choćby ze względu na cenę. My wybraliśmy się na koncert operowy, chociaż gdyby nie to, że podróżowałam z osobą nie znającą ani polskiego, ani rosyjskiego, to wybrałabym się na spektakl teatralny, ale to kwestia osobistych preferencji. Opera jest przepiękna, a bilety śmiesznie tanie. Wybrałam jedne z droższych i zapłaciłam 12 zł. Polecam kupić miejsca drugim albo trzecim balkonie. Rynek i okolice rynku – jak w większości tego typu mniejszych miast, rynek jest najciekawszym i najładniejszym jego elementem. Lwowski rynek jest śliczny, pełen bocznych uliczek z niezliczoną ilością kawiarni czy barów, można je zwiedzać godzinami! W okolicy rynku znajduje się też sporo pomników, np. ten Adama Mickiewicza. Cmentarz Łyczakowski – jeśli interesuje Was historia, szczególnie ta z okolicy XIX oraz XX wieku. Przynajmniej połowa nagrobków to te polskie, a jeśli znacie rosyjski, to wyczytacie wiele ciekawych rzeczy z nagrobków rosyjskich i ukraińskich. Na tym cmentarzu znajdziecie groby wielu polskich i nie tylko polskich znanych osób, np. Marii Konopnickiej. Arsenał – dla fanów zbroi oraz broni. W Arsenale znajduje się też fajna restauracja dla fanów mięsnych potraw. Targ – ten, który polecam znajduje się zaraz koło opery, bo jest jeszcze drugi, ale mniej ciekawy. Na targu znajdziecie wszystko! Stare, czasem nawet bardzo stare książki, ręcznie robioną biżuterię z kamieni naturalnych, wyroby ze srebra, srebrne monety oraz sztućce (trochę martwi mnie ich pochodzenie) i wszelkiego rodzaju wyrobi, a także typowo wschodnio-europejskie akcenty w stylu wianków czy luźnych białych bluzek bez ramion oraz tych z haftowanymi i bary Jeśli lubicie jeść oraz próbować nowych smaków, Lwów będzie dla Was rajem! Ja jestem pewna, że podczas tych kilku dni przybyło mi ze 2 kilo! :) Restauracje są nie tylko bardzo tanie, ale i bardzo kulturowo ciekawe – większość ma świetny wystrój, połączony z różnego rodzaju historiami i legendami. W szczególności polecam wspomnianą wyżej restaurację Baczewski, czyli obowiązkowy punkt na mapie Lwowa. Restaurację Kumpel (mi podpadło do gustu coś nazywającego się Julienne – grzyby w sosie podawane w chlebie), Mięso i Sprawiedliwość (duża deska mięsna jest NAPRAWDĘ duża): Poza tym Dom Legend z trabantem na dachu, w którym kelnerki miały być karłami, ale nie były :) Tutaj akurat jedzenie takie sobie, ale piwo i nalewki dobre, więc warto dla wystroju i klimatu, Lviv Crossaints (przepyszne, wielkie crossainty na słono i słodko), Manufakturę czekolady, Teatr Piwa Pravda, czyli browar z lokalnymi piwami oraz koncertami na żywo, na wieczór pub Gasova Lampa, w którym 40 szotów „chemical experiments” będzie kosztować Was 40 zł – spróbujecie każdego smaku nalewek, jakie mają. Część jest bardzo mocna, uwaga! No i oczywiście Pijaną Wiśnię na rynku, gdzie kupicie nalewkę wiśniową własnej produkcji na duże kieliszki:***Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie Lwowa, piszcie śmiało! Chętnie Wam pomogę :)cena papierosów waha się w granicy 55 – 75 UAH (8 -11 zł) L&M =65 UAH (9,44 zł) Bilety: bilet na spektakl w Operze Lwowskiej to koszt 75 – 500 UAH, w zależności od usytuowania miejsca siedzącego ( 11- 72,64 zł) we Lwowie bilet normalny na komunikację miejską = 10 UAH (1,45 zł). Kara za przejazd bez biletu wynosi 200 UAH (29,06 zł).
Wśród mitów dotyczących wycieczek do Lwowa pojawia się często mit o tym, że porcje jedzenia w restauracjach we Lwowie są małe, a ceny wysokie. Jaka jest prawda? Przedstawiamy aktualne ceny w restauracjach we Lwowie. W tych lepszych restauracjach we Lwowie bowiem do tych tanich nie ma nawet po co chodzić. Jeśli w Polsce nie chodzicie do restauracji to faktycznie może się wydawać, że we Lwowie jest drogo. Jeśli jednak znacie normalne ceny w miejscach takich jak centrum Warszawy, Wrocławia czy Krakowa i nie jest dla Was szokiem to, że za obiad na Rynku w Krakowie płaci się i po 200 złotych, nigdy nie powiecie, że we Lwowie jest drogo. Ceny obiadów w najbardziej luksusowych restauracjach Lwowa da się zjeść i za 50 złotych za osobę. Wliczając w to zupę, danie główne, deser i coś do picia! Jeśli słyszeliście o tym, że jedzenie w knajpach Lwowa jest niedobre, a porcje małe, to pewnie słuchaliście osób, które zaczytują się w polskich blogerach opisujących wizyty we Lwowie. To właśnie stąd biorą się rozpowszechniane w Polsce kłamstwa o tym, że “żydowska restauracja” nie ma cen, “masońska restauracja” jest najbardziej luksusową restauracją Lwowa, jedzenie w Puzatej Hacie jest dobre, a piwo z Prawdy jest najlepsze na świecie. Niestety, większość polskich blogów o Lwowie to blogi spisane z listy TOP 10 najlepszych restauracji Lwowa na Tripadvisor. Turyści to czytają, a potem jadą do Lwowa i idą do słabych ale za to tanich i popularnych lokali. Dobrze. Niech chodzą. Wy możecie iść gdzie indziej. Wracając jednak do cen w restauracjach we Lwowie. Tekst przedstawi przekrój cen przez śniadania, sałatki, zupy, dania z drobiu, dania z pozostałych mięs oraz dania rybne w kilku z lepszych lokali we Lwowie. Cen z “restauracji” pokroju bistra Sezony, Premiery, Puzatej Haty, Cesarza czy Mięsa i Sprawiedliwości nie opisujemy. Dlaczego? Ponieważ to najtańszych chłam albo – jak w wypadku lokali grupy Fest – przereklamowane byle co dla turystów za to w ładnym tylko opakowaniu. Ceny deserów, kawy czy herbaty we Lwowie opisaliśmy już w przeglądzie cen we lwowskich kawiarniach. Cen alkoholu nie ma co podawać. Zawsze jest tanio. Każdy dzień zaczyna się oczywiście od śniadania. Ceny śniadań w restauracjach we Lwowie są bajecznie wręcz niskie. Za śniadanie angielskie w Cukorze płaci się 54 UAH, a w słynnym Atlasie 85 UAH. Takie samo śniadanie w podobnie luksusowym lokalu w Krakowie może kosztować od 20 do 40 złotych. Za jajka w koszulce z plackiem ziemniaczanym, awokado i sosem serowym w Cukorze płaci się 82 z mlekiem kokosowym kosztuje 62 UAH. Omlet z szynką i warzywami kosztuje w Atlasie 67 UAH. Deska serów czy wybór wędlin we lwowskich restauracjach to koszt około 150 UAH. Za kultowe śniadanie w Restauracji Baczewskich płaci się 120 UAH. W cenie szwedzki stół, alkohol i kawa. W najtańszych lokalach śniadania mogą kosztować nawet około 25-30 UAH. W dobrych lwowskich restauracjach kupić można wiele najróżniejszych zup. Oczywiście najpopularniejsze we Lwowie są zupy takie jak barszcz czerwony (60 UAH w restauracji Partyfon, 56 UAH w Baczewskich, 59 UAH w Atlasie), a także zupy pieczarkowe i grzybowe (70 UAH w Partyfonie, 90 UAH w Panoramie, 49 UAH w restauracji Poczta, 95 UAH w Szkockiej czy 75 UAH w Atlasie). Wśród popularnych zup są też solanki, których cena w najdroższych restauracjach to około 90 UAH. W wielu lokalach dostępne są jednak nieco lepsze zupy chociażby z owocami morza. Za krem z krewetek z koprem w Panoramie płaci się 110 UAH, za zupę rybną z łososia 95 UAH w Partyfonie, bouillabaisse w Szkockiej kosztuje 211 UAH. Zupa dnia w lokalu Cukor kosztuje jednak tylko 58 UAH. W najtańszych lokalach zupa może kosztować około 30 UAH. Sałatkę z kurczaka w dobrych lokalach we Lwowie zjemy za około 10-15 złotych. Sałatka z kurczaka w Cukorze kosztuje 89 UAH, 95 UAH w Atlasie, 110 UAH w Partyfonie, 143 UAH w restauracji Szkockiej, 160 UAH w Valentino. Droższe są bardziej wymyślne dania takie jak chociażby sałatka Cezar z łososiem i krewetkami (270 UAH w restauracji Panorama), sałatka z tuńczykiem (159 UAH w Szkockiej), czy sałatka z grilowanym łososiem i pomidorami koktajlowymi za 240 UAH w Valentino z widokiem na cały Lwów. Najtańsze sałatki takie jak chociażby sałatka z białym serem czy zwykła sałatka grecka nie kosztują więcej niż 50-80 UAH. Kotlet po kijowsku (w Polsce znany pod mylną nazwą de volaille) kosztuje we we Lwowie od 74 UAH w restauracji Partyfon i 85 UAH w Restauracji Baczewskich. Bardziej wymyślne dania takie jak chociażby kotlet z kurczaka ze słodkimi ziemniakami i sosem krewetkowym kosztują w Panoramie 235 UAH. Kotlet Cordon Bleu w Szkockiej kosztuje 149 UAH. Tyle samo co kotlet z indyka w sosie pieczarkowym w restauracji Valentno. Filet z kaczki w restauracji Baczewskich kosztuje 155 UAH, smażona kaczka w Valentino 350 UAH, a gęsia pierś w Szkockiej kosztuje 250 UAH. Tańsze są zwykłe kotlety czy filety z kurczaka, których cena nie przekracza nigdzie 150 UAH. W najtańszych restauracjach we Lwowie takie danie kupicie już za około 5 złotych, ale jego jakość dokładnie tyle będzie warta. Kuchnia włoska nie jest zbyt popularna we Lwowie, ale i tu da się znaleźć ciekawe propozycje makaronów. Nie idźcie tylko do włoskiej restauracji w Kamienicy Królewskiej na Rynku bo jest jednym z najgorszych miejsc na restauracyjnej mapie miasta. Ceny makaronów w najdroższych restauracjach nie przekraczają 100-150 UAH za standardowe dania takie jak carbonara czy spaghetti bolognese. Droższe dania takie jak makarony z łososiem, szpinakiem czy krewetkami mogą kosztować w przedziale od 150 do 200 UAH. Nie więcej. W tańszych lokalach makaron da się zjeść już za około 50-60 UAH. Jak wiadomo – zwykle najdroższymi daniami w restauracjach są dania z owoców morza i ryb. Tak jest i we Lwowie, chociaż nadziewanego karpia w Baczewskich zjemy już za 102 UAH, sieja kosztuje tam 108 UAH, a pieczony pstrąg 200 UAH. W restauracji Valentino smażony tuńczyk z czarnym ryżem kosztuje 410 UAH, a filet z łososia z orzeszkami i szpinakiem – 360 UAH. Ta seki z łososia płaci się od 100 do 150 UAH za 100 gramów. Ceny dań mięsnych z wołowiny, wieprzowiny czy cielęciny też nie powalają na kolana. Cielęcina z foie grass kosztuje w Baczewskich tylko 155 UAH. Żeberka w Szkockiej kosztują 149 UAH, a w Atlasie 135 UAH. W Atlasie za cielęcinę płaci się 155 UAH. Za sznycle po wiedeńsku płaci się od 140 UAH w Baczewskich do 142 UAH w Szkockiej. W droższych restauracjach są nieco bardziej wyszukane dania. Za grillowaną wołowinę z krewetkami przyjdzie zapłacić 320 UAH w restauracji Szkockiej. Wieprzowy filet z gnocchi z sosem pieczarkowym kosztuje 145 UAH w restauracji Partyfon. Burgery we Lwowie nie są drogie. W popularnej burgerowni Delicateka kosztują od 79 do 95 UAH. Podczas gdy burger w Krakowie może kosztować nawet po 280 UAH. W poprzednich tekstach opisywaliśmy już ceny produktów spożywczych we Lwowie, ceny w lwowskich kawiarniach oraz ceny paliw na Ukrainie. Jeśli interesują Was ceny jakichś konkretnych produktów – pytajcie! Koniecznie zobaczcie też zestawienie 10 najlepszych kawiarni we Lwowie oraz przegląd najlepszych restauracji we Lwowie. Polecamy również: Cmentarz Obrońców Lwowa – Cmentarz Orląt na Cmentarzu Łyczakowskim Najlepsze restauracje we Lwowie TOP 10 Koszty życia we Lwowie. Jakie tak naprawdę są ceny we Lwowie? Powiązane wpisy Warto przeczytać również: Ceny w lokalach we Francji. W wybranej zakładce sprawdzisz, ile wynoszą średnie ceny w różnego rodzaju lokalach - m.in. w restauracjach, kawiarniach, dyskotekach, pubach lub barach. Warto sprawdzić, ile kosztuje we Francji obiad, fast food oraz alkohol, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Walutąwe Francji jesteuro (EUR). Lwów jest oazą dla tych, którzy lubią zjeść w niebanalnych restauracjach, w miejscach, które mają jakiś motyw przewodni i mają lub przynajmniej próbują mieć duszę. Bo to co na talerzu to jedno, ale wnętrze też się liczy. Nawet bardzo. Poniżej znajdziecie krótki przewodnik po moim zdaniem najciekawszych restauracjach we Lwowie. Smacznego 🙂 Po pierwsze powiedzmy sobie od razu, że większość tych najciekawszych restauracji we Lwowie należy do dwóch grup i niejako podzieliły one między siebie rynek knajp. Druga ważna rzecz: z powodu wojny, którą Rosja toczy z Ukrainą na wschodzie kraju, ukraińska waluta bardzo straciła na wartości, zatem możecie śmiało zajść do jakiejkolwiek restauracji i zaręczam Wam, że nie zostawicie tam majątku. A dosadniej mówiąc: restauracje we Lwowie (jak i w całej Ukrainie) są obecnie bardzo tanie. A zatem dokąd warto zajrzeć i czego się możecie spodziewać? Mięso i Sprawiedliwość Restauracja Mięso i Sprawiedliwość we Lwowie Kiedy ostatnio kat zajrzał Ci w oczy drogi Czytelniku? Pewnie nigdy, ale to ma się szansę zmienić, bo w lwowskim Mięsie i sprawiedliwości mistrz małodobry jest wliczony w cenę posiłku i przechadza się między stołami, wybierając czasami swoją ofiarę. A przyrządów do oprawiania ma aż nadto! Oto na środku sali stoi klatka, w której raz na jakiś czas jakiś nieszczęśnik turysta ląduje w mieszczącym się niżej lochu. Na ścianach i pod ścianami wiszą stylizowane narzędzia katowskie, a tył menu tłumaczy, do czego służyły poszczególne przyrządy. A jeśli dalej nie mamy pewności, jak to działało, to na ścianach wiszą ryciny z torturami. Ale nie bójcie się, bo mimo wszystko Mięso i sprawiedliwość, to taka katowska sprawiedliwość na wesoło i nikt Was tu na siłę nie będzie rozciągał na stole. Za to Wy z przyjemnością rozciągniecie na talerzu podane Wam mięso. A to jest wyśmienite i przyznam, że jagnięcina z grilla rozpływała się w ustach. Soczysta, średnio wypieczona. W sam raz. A do tego piwo i nalewka. Wszystko w bardzo przystępnej cenie. Mięso i sprawiedliwość to zdecydowanie bardzo jasny punkt dla mięsożerców, którzy zajrzą do Lwowa. Mięso i Sprawiedliwość, adres: ul. Wałowa 20 (na tyłach arsenału) _____________________________________________________ Restauracja Baczewski To jedna z najbardziej obleganych restauracji we Lwowie. Ale nie ma się czemu dziwić. Kiedy ostatnio jedliście śniadanie z szampanem, a jeśli tylko macie ochotę to i wódką? Dodatkowo wszystko to w baaardzo eleganckim wnętrzu, gdzie nienaganna obsługa kelnerska uwija się między stołami. Jeśli możecie sobie wyobrazić bardzo elegancką restaurację z bardzo umiarkowanymi cenami, to właśnie Baczewski. Całości klimatu dopełnia pan grający na pianinie dyskretne standardy muzyki klasycznej i jazzowej. Miejsce, w którym chciałoby się celebrować śniadanie jak najdłużej. Powstrzymać od tego może jednak świadomość, że przed restauracją wije się ogonek ludzi jak my chętnych na spożycie posiłku. Aha to restauracja nie tylko na śniadania, ale ze wszech miar godne polecenia są tu także obiady – wtedy nie ma tu już tak ogromnych kolejek. Restauracja Baczewski, adres: ul. Szewska 8 _____________________________________________________ Mons Pius Ogródek restauracji Mons Pius we Lwowie W tej restauracji przy moich pierwszych wyjazdach do Lwowa najpierw bywałem na kawie, dopiero potem przyszedł czas na stołowanie się w tym lokalu. A przyznać muszę, że jeśli chodzi o klimat, to jest jedna z najfajniejszych restauracji w mieście i do tego karmią tu bardzo smacznie. Do wyboru mięsa z grilla jak np. steki lub żeberka. Dodatkowo jako wielki plus może i skromny ale jednak wybór lepszych piw. Rzecz jasna dla wegetarian też znajdzie się tu danie. Co jednak poradzić, że ja nie jadam warzyw, wolę zjeść zdrowsze mięso 🙂 Restaurację Mons Pius uwielbiam jednak za klimatyczne podwórko w którym jest usytuowana – na tyłach katedry ormiańskiej. Wiecie, zamknięte podwórko z zielenią, dwoma poziomami do siedzenia, fajnym wystrojem, rzeźbami… bardzo,bardzo klimatycznie. I idealnie osłonięte od wiatru. Co bardzo ważne, nie ma tu też dzikich tłumów i jest szansa na miejsce nawet „szturmując” restaurację z marszu. Mons Pius – Adres: Łesi Ukrainki 14 Dom Legend (LOKAL ZAMKNIĘTY – Donosi o tym Krzysztof. Dzięki za informację) Nazwa zobowiązuje, bo każda sala utrzymana jest w innym klimacie. Każda nawiązuje do legend, każda ma inny wystrój, a że za drzwiami czeka coś ciekawego, przekonamy się już przed wejściem. Oto wita nas w drzwiach staroświecko ubrany jegomość, w sam raz taki, co urwał się z choinki lub po prostu przybył tu z jakiejś bajki. Po wejściu powitają nas kręte, strome schody, które wiodą nas wprost na dach. Tak, na dachu też można tu jeść. Co ciekawe, to na dachu stoi zaparkowany… trabant 🙂 Auto legenda! 😀 I to z dachu Domu Legend rozpościera się jeden z najciekawszych widoków na dachy starego Lwowa. Co do menu, to szczególnie mnie ono nie porwało, ale na pewno nie wyjdziemy stąd zawiedzeni i głodni. Aha… raz na jakiś czas legendy ożywają. Warto wtedy być przed budynkiem, bo jest ogniście! A uwierzcie mi, że dom ma ciekawą fasadę. Dom Legend, ulica Starojewrejska 16 (niedaleko starej synagogi) _____________________________________________________ Lampa Gazowa W Lampie Gazowej wszystko zaczyna się od zielonego światła, bo do restauracji można wejść tylko kiedy przy wejściowych schodkach pali się zielone światło. Są one tak wąskie, że dwie osoby nie mają się na nich szans minąć i dlatego ruch reguluje sygnalizacja świetlna. Pocieszcie się, za wjazd na czerwonym świetle nie dają tu mandatów 😉 Kolejne dziwy zobaczymy, kiedy otworzymy menu. Oto okaże się, że jedną ze specjalności Lampy Gazowej, oprócz jedzenia rzecz jasna, są nalewki. Niby nic specjalnego, bo w restauracjach to rzecz normalna, ale tu każda nazwa wiąże się z tematem przewodnim czyli z Ignacym Łukasiewiczem i jego wynalazkiem czyli lampą gazową. Między kilkunastoma! piłem nalewkę neonówka i była to ciecz przypominająca denaturat a zrobiono ją z jagód (ok, bardziej jagodowej chemii). Przyznaję, że po spróbowaniu wszystkich, tylko ta mi w miarę smakowała. Ale może dlatego, że sam robię w domu nalewki, zatem poprzeczkę postawiłem dość wysoko. Klimat knajpy stworzonej dla uczczenia słynnego wynalazcy, dopełniają też kelnerzy ubrani w stroje robocze jakby żywcem wyjęci z rafinerii lub ze stacji CPNu. Cóż, cały klimat sprowadza do tego, że czasami przed lokalem stoi kolejka oczekujących na wejście. Jest to tym bardziej zaskakujące, że lokal ma kilka poziomów. Lampa Gazowa, ul. Ormiańska 20 _____________________________________________________ Kawiarnia i restauracja Szkocka Wnętrze restauracji Szkocka to po prostu elegancja jakiej można się spodziewać od dobrego hotelu z restauracją. Szkocka to legendarny lokal, miejsce w którym przed wojną kwitło inteligenckie życie Lwowa. Między innymi to tu rozwijała się tak zwana Lwowska szkoła matematyczna. Nie wiem, czy wiecie, ale w przedwojennych lokalach, rządzili kelnerzy. Nie wchodziło się ot tak i zajmowało miejsce, tu trzeba było poczekać, aż obsługa wskaże nam miejsce. Stali bywalcy i elita mieli miejsca zarezerwowane i zawsze na nich oczekiwały. Tak też było w Szkockiej i kiedy ówczesna profesura, kwiat polskiej inteligencji, przychodziła do lokalu, mieli pewność, ze ich miejsce nie jest zajęte. Tu przy stołach rozwiązywano matematyczne równania, tu odbywał się postęp matematyczny. I jeśli trzeba było nagle coś zapisać, używano wszystkiego, chociażby serwetek. Ale była tu też tak zwana Księga szkocka, z opisanymi problemami. Jeśli poprosimy kelnera, na pewno nam ją przyniesie. I tu dochodzimy do dnia dzisiejszego: Kawiarnia Szkocka, nie ma już wiele wspólnego z dawną legendą. Pozostało tylko to samo miejsce, ale nowi właściciele nawiązują do dawnego splendoru i na parterze luksusowego hotelu można zjeść i napić się kawy. Co ciekawe, ceny nie są tu wygórowane jak na dość luksusowy jednak hotel. Na najwyższym poziomie jest też obsługa kelnerska, która mówi po angielsku, ale nie będziecie mieli problemu porozumieć się także po polsku. I niech Was nie odstraszy elegancja miejsca, bo jak to we Lwowie… będzie Was na obiad stać. Kumpel Jeśli baciary miały akurat przypływ grosza, to na pewno zjedliby obiad lub sutą kolację w jednym z dwóch restauracji Kumpel. Bo to trzeba podkreślić, że kumple są dwa, ale o tym niżej. Już od progu zapewne powita nas grający na żywo zespół i nie zdziwmy się, że jakoś tak bezwiednie zaczniemy nucić, że „gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu…” Bo też tylko we Lwowie jest taki wybór lokali, a tylko tu taka atmosfera, chcąc nie chcąc żywcem przeniesiona z przedwojennego Lwowa. W Kumplu warzą własne piwo, zatem zwróćmy uwagę na pierwsze strony menu, a na kolejnych bardzo rozbudowane pozycje nawiązujące do starych dziejów Galicji i jej tradycji kulinarnej. Pięknie tu i na pewno po wyjściu będziecie chcieli wrócić. Aha jeśli nie macie chęci siedzieć pod dachem, to możecie spożyć posiłek na tarasie znajdującym się na dachu. Kumple są dwa, jeden blisko, niemal naprzeciwko hotelu Lwów – Aleja Czarnowoła 25; Drugi Kumpel adres: Ul. Wynnyczenki, 6 _____________________________________________________ Teatr Piwa – Prawda To jedno z najjaśniejszych miejsc we Lwowie, jeśli lubicie dużo zjeść oraz zapić do niezłym piwem własnej produkcji. Oto w całej kamienicy ulokowano tu restaurację i pub zarazem. Kilka pięter i jednocześnie kilka sal gwarantuje, że znajdziemy tu miejsce. Wyjątkiem będzie czas, kiedy na pierwszym piętrze zacznie grać orkiestra dęta. Wierzcie mi, że wtedy do sal trudno wcisnąć przysłowiową szpilkę. Ponieważ środek kamienicy jest pusty, a piętra są na przestrzał, to dźwięki muzyki słychać w całym budynku, wszystko wtedy żyje, ludzie wstają od stołów, widziałem uformowanego weselnego „węża”, kiedy to chwytamy się za bioderka i wędrujemy w rytm muzyki po całej sali. Totalne szaleństwo i muzyka. Ale poza godzinami koncertów warto tu wpaść na przyzwoite jedzenie jak np. ogromna porcja pieczonych w miodzie żeberek z ziemniakami. A wszystko to z pięknym widokiem na lwowski Rynek, jeśli właśnie usiądziemy przy oknie. W takich okolicznościach na pewno weźmiemy jeszcze jedno lokalne piwo, by dłużej podziwiać piękny widok. Aha, na dole warzą piwo i kadzie możemy obejrzeć schodząc do podziemi. Teatr Piwa Prawda, adres: Rynek 23 _____________________________________________________ Puzata Chata Puzata Chata to restauracja legenda i śmiało można ją nazwać mekką turystów z odrobinę chudszym portfelem. Co prawda we Lwowie jak i na całej Ukrainie jest teraz bardzo tanio, ale ta restauracja cenami bije inne na łeb na szyję. Puzata Chata to bistro, w którym przy wejściu bierzecie tacę i sami wskazujecie, co chcecie zjeść. Na ladzie są wystawione wszystkie dania, a na talerze podaje je Wam obsługa. Wszystko tu jest świeże i smakowo przyzwoite. Chociaż za takie ceny nie liczcie tu na pięć gwiazdek Michelin i kuchnię molekularną 😉 Restauracja ma dwa poziomy zatem na pewno znajdziecie tu miejsce, mimo naprawdę dużego obłożenia. Na dole działa kawiarnia, gdzie napijecie się kawy i zjecie coś słodkiego. Uwaga! We Lwowie są z tego co słyszałem cztery lokale o tej nazwie, ten opis tyczy się tej na Strzelców Siczowych. Puzata Chata, ulica Strzelców Siczowych 12 _____________________________________________________ Kryjówka Z tym lokalem mam problem, bo co prawda nie byłem w nim, ale może któregoś dnia zajrzę. Dlaczego? Otóż ta legendarna już knajpa nawiązuje do UPA, a z tą organizacją jakoś mi nie jest szczególnie, jako Polakowi, po drodze. Jeśli jednak kryjówkę jednej z grup UPA potraktować jako chwyt marketingowy, to pewnie warto ustawić się w długiej kolejce do drzwi wejściowych i wypowiedzieć hasło otwierające drzwi: Sława Ukrainie. Otworzy nam banderowiec z karabinem w dłoni i w naszym kierunku powędruje „welcome drink” czyli działka wódki. Ciężkie jest życie w Kryjówce 😉 Lokal jako rzekłem urządzony jest w stylu kryjówki partyzanckiego ugrupowania i znajdziemy tu nadajniki radiowe, proste drewniane stoły i temu podobne wyposażenie. Co nie znaczy, że nie otrzymamy tu bardzo nowoczesnego rachunku 😉 Jeśli nie przeszkadza Wam nawiązanie klimatu lokalu, to jest on wart odwiedzenia. Kryjówka: adres: A poszukajcie sobie 😉 w końcu to kryjówka, nie? 😉 _____________________________________________________ Loża Masońska czyli Najdroższa restauracja w Galicji Reklamuje się jako najdroższy lokal w Galicji. I z tego co piszą ludzie w internecie, pewnie jest jednym z droższych lokali, chociaż czy najdroższym to na pewno nie. Stylistyka utrzymana jest w tajemniczości loży masońskiej, a te jak wiadomo na pieniądzach nie oszczędzały i wszystko jest na bogato. Aby łatwiej przeżyć wizytę, w jednym z innych lokali sieci należy wyrobić sobie kartę, po jej okazaniu z naszego rachunku cudownie zdematerializuje się jedno zero – wtedy lokal nie będzie już najdroższy :). Bez karty wizyta tutaj może finansowo zaboleć. Najdroższa restauracja w Galicji, adres: Rynek 14 – pierwsze piętro. _____________________________________________________ Drugi Brzeg Restauracja w podziemiach lwowskiej opery i jak się można domyślić nawiązująca do klimatu tego przybytku. Jeśli zwiedzaliście górne sale gmachu, na pewno warto obejrzeć też piwnice. Tym bardziej, że wchodząc przechodzi się po mostku nad rzeczką, bo trzeba Wam wiedzieć, że pod Prospektem Swobody i operą płynie przykryta rzeka Pełtew. Niestety nie próbowałem tu jeszcze dań, ani nie zapuściłem się na zwiedzanie lokalu, ale zajrzałem tu przy okazji krótkiej wykupionej wycieczki z biurem. To mój plan na kolejny pobyt we Lwowie. Drugi Brzeg, adres: Podziemia lwowskiej opery, idźcie w prawo stojąc przodem do opery. _____________________________________________________ I to zaledwie mały wybór lwowskich restauracji w których byłem lub słyszałem, a jest jeszcze całe mnóstwo tych, o których nie mam pojęcia a na pewno też warte są odwiedzenia. Bo powiedzmy sobie uczciwie, że Lwów stoi klimatycznymi restauracjami i nawet każdego dnia jedząc każdy posiłek w innym lokalu i tak zajmie nam dużo czasu, zanim odwiedzimy większość wartych odwiedzin restauracji. Na pewno przy następnych moich wizytach we Lwowie ten spis uzupełnię o kilka innych restauracji. A jeśli chcecie przeczytać o szczegółowych wrażeniach smakowych, to zapraszam na tego bloga. Wszystko jest tu bardzo ładnie i ze smakiem opisane. Kilka opisów tego co na talerzu znajdziecie też w tym blogu. . Ile kosztuje weekend w Pradze – podsumowanie. Koszt najtańszych opcji na wyjazd na weekend do Pragi dla dwóch osób przy podróży samolotem to około 800-900 złotych od osoby. W podobnej kwocie da się zarezerwować weekend w Pradze z biura podróży gdzie niestety nie mamy tak dużej elastyczności jeśli chodzi o zwiedzane atrakcjePierwsze podstawowe pytanie, które słyszę najczęściej to jakie są ceny we Lwowie? Ile kosztuje obiad, ile kosztuje piwo, a ile wódka w sklepie. Czy we Lwowie jest drogo? Odpowiadam, tanio, choć bywało tekst o cenach w sklepach we Lwowie znajdziecie tutaj: Ceny we LwowieJedzenie we i bardzo dobry obiad przy lwowskim Rynku to wydatek 20-30 złotych. Najdrożej jest w miejscach turystycznych, takich jak knajpy holdingu FEST, które opanowały scenę restauracyjną Lwowa, kuszą wystrojem i emocjami, których w środku nie brakuje. Czasami brakuje jedynie dobrego jedzenia, choć wybrać się do nich zdecydowanie i herbata to we Lwowie koszt, oczywiście w zależności od miejsca, od 2 do maksymalnie 7-8 złotych. Najlepiej wybrać mniejsze kawiarnie, kusi Wiedeńska i Ormianka, gdzie pyszną ormiańską kawę wypijemy już za 3 więcej, bo 4-7 złotych zapłacimy za świeżo wyciskany przy Rynku za sok czy lemoniadę. Polecam relaks w moim ulubionym których wybór w każdej z kawiarni jest ogromny to koszt od około 4 do 7-8 złotych za najbardziej wymyślne ciasteczka, których nazwy nawet nie formie małej przekąski warto również spróbować sprzedawanych jako lokalne fast-foody pierożków, które dostaniecie za mniej niż dwa złote od sztuki. Lepsze to niż hamburgery czy hot-dogi, których również w centrum nie dłuższy spacer polecam lwowską kawę na wynos sprzedawaną w wielu miejscach z brązowych wózeczków. Za duże latte zapłacimy 3 złote, a spacer, przez to staje się dużo sprawdzenie najlepszych restauracji we Lwowie, które znajdziecie opisane w tekście Restauracje we LwowiePiwo we LwowieZ kwestii najbardziej przyziemnych, piwo w dobrym barze kosztuje 4-5 złotych, w gorszym (choć nadal na Starym Mieście i nie jest to jakaś mordownia) nawet 2-3 dobre piwo (Lwowskie, Biały Lew, Czarna noc) zapłacicie w sklepie już 1,5 wódkę około 13, koniak nieco więcej, natomiast wino nieco ktoś preferuje bardziej interesujące trunki warto wybrać się do Teatru piwa, gdzie szklanka dobrego kraftowego piwa kosztuje około 4 złote. Fani piw rzemieślniczych powinni być w siódmym miejsca, gdzie można napić się dobrego piwa we Lwowie znajdziecie w tekście Bary we Lwowie. Gdzie wypić piwo we Lwowie?Noclegi we LwowieCeny noclegów zależą oczywiście od indywidualnych wymagań. Można wynająć odnowiony apartament za sto kilkadziesiąt złotych za noc (dosłownie przy samym Rynku) lub za kilkanaście, czasami nawet kilka złotych spać w hostelu, który standardem nie odbiega od tych znanych nam na Zachodzie, ponieważ jeżeli chodzi o komfort samego noclegu to na pewno nie zaskoczymy się niczym… negatywnie. Jak ktoś liczył na ubijanie karaluchów w ubikacji na czas, zawiedzie się. Ze swojej strony polecam sprawdzone: Mister Hostel, Old City Hostel, The Kosmonaut Hostel i Coffee Home Hostel. Dobre lokalizacje oraz miła i kumata obsługa. Decyzja o wyborze jednego z nich jest zależna wyłącznie od liczby wolnych na temat noclegów we Lwowie możecie przeczytać w tekście Noclegi we LwowieKultura we LwowieCeny biletów we Lwowie są naprawdę śmiesznie niskie. Zarówno jeżeli chodzi o muzea, jak i teatry czy inne obowiązkowe punkty do Opery kosztuje od 8 do 40 złotych. Obecny repertuar wystawiany przez naprawdę mocny skład możecie znaleźć po tym linkiem: do większości muzeów kosztują od 2 do 5 złotych, tak więc nie musimy specjalnie oszczędzać i jeżeli mamy tylko czas najlepiej wybierać te miejsca, które nas najzwyczajniej najbardziej chcemy popatrzeć na Lwów z góry i wspiąć się na wieżę ratuszową, zapłacimy za to niecałe 2 w często odwiedzanym muzeum sztuki ludowej i skansenie zarazem Szewczenkiwskm haju kosztuje nieco ponad 2 Cmentarza Łyczkowskiego, bez którego nie wyobrażam sobie żadnej wizyty we Lwowie, wyniesie nas około 3,5 we LwowiePodróżowanie po mieście również do najdroższych nie należy -zarówno jeżeli chodzi o komunikację miejską jak i taksówki/Bolty/ tramwajem, do którego wsiąść najzwyczajniej trzeba, choćby dla skasowania biletu, kosztuje, ehm, 45 groszy. Tak, dobrze widzicie. Trzęsie, buja, śmierdzi gumą, coś czasem zapłonie, a spod samoczynnie otwierających się drzwi i niedomkniętych okien uderza w twarz specyficzna odmiana klimatyzacji – najlepsza, bo przecież najbardziej naturalna. To trzeba przeżyć! Komunikacja we Lwowie to prawdziwy potwór, aby nie dać się pożreć przeczytajcie tekst Komunikacja we wykosztujemy się przejazdem marszrutką, który pociągnie za sobą koszty oscylujące w granicach 80 groszy. Jest to cena przybliżona, ponieważ każdy z przewoźników ma swój własny cennik, więc trudno jest podać jedną, konkretną kwotę. Spodziewajcie się jednak, że z pewnością szybko poznacie cenę przejazdu, jak chwilę po wejściu, będziecie przekazywali do przodu pieniądze współpasażerów. To standardowa procedura i swoją drogą piękny przykład obywatelskiej we Lwowie to dla mnie zdecydowana ostateczność i nie chodzi tutaj nawet o jakieś oszczędności. Nie lubię po prostu jak ktoś mnie robi w chuja, a w przypadku lwowskich taksówkarzy to niestety nagminne. Przede wszystkim z cenami bywa różnie. Zawsze warto zapytać przed jazdą „A za ile dojadę tu i tu?”. Jeżeli Pan kierowca odpowie, że ma licznik i sam nie wie, to pamiętajmy, by dogadać się chociaż co do kwoty maksymalnej. „Mam tylko 100 hrywien, więcej nie dam”. Z taksówkarzami bywa różnie i nawet po wielu jazdach i różnych cFaniakach, z którymi miałem przyjemność, ostatnio znowu uwalili mnie na kilkadziesiąt hrywien. Ceny we Lwowie jeżeli chodzi o taksówki to kwestia do Lwowa i chcecie się w nim po prostu zapaść? Skorzystajcie ze zniżki w postaci 100 złotych na nocleg z 100 ZŁ na pierwszy lwowski nocleg . Pomysły na zaplanowanie weekendu we Lwowie podsuwam Wam z kolei w tekście Weekend we we Lwowie zależą od Was i od Waszych potrzeb, ale jak w każdym dużym mieście możemy tutaj zaszaleć na maksa lub też wybrać wersję oszczędnościową.Restauracje we Lwowie stanowią listę miejsc, z których można stworzyć samoistny plan wycieczki do Lwowa. Smacznego. Jeżeli chcecie zapomnieć o cenie obiadu dla dwóch osób w każdej z restauracji we Lwowie, skorzystajcie ze zniżki w postaci 100 złotych na nocleg z Airbnb. ODBIERZ 100 ZŁ na pierwszy lwowski nocleg . Wyjazdy na Ukrainę do Lwowa stały się ostatnimi czasy bardzo popularną rozrywką w Polsce. Coraz więcej Polaków wpada na pomysł spędzenia weekendu, majówki czy nawet dłuższego urlopu we Lwowie. Wraz z rosnącą popularnością urlopów we Lwowie w internecie pojawia się coraz więcej pytań dotyczących miasta. Postanowiliśmy odpowiedzieć na kilka z nich tworząc “krótkie” Lwów-FAQ z odpowiedziami na pytania pojawiające się przed wyjazdem na Ukrainę. Czytaj dalejFAQ Lwów – najczęstsze pytania o wyjazd do Lwowa