Rozmazane zdjęcia gwiazd i Księżyca? Jest na to prosty sposób. Wystarczą właściwie dwa kroki. Podpowiadamy jak uchwycić dziś superksiężyc smartfonem. Niemal każdy ma obecnie dostęp do aparatu fotograficznego dobrej jakości. Nowoczesne smartfony pozwalają bowiem na robienie zdjęć nawet najbardziej wymagającym obiektom, wystarczy odrobina chęci. Już dzisiejszej nocy będzie okazja do spróbowania własnych sił. Chodzi o tak zwany superksiężyc, czyli sytuację, w której nasz naturalny satelita będzie najbliżej Ziemi, a dodatkowo będzie w pełni. Dobra fotografia nocnego nieba może wydać się trudna do zrobienia. To jednak tylko wrażenie, które odnosi większość osób, które próbowały zrobić ją na szybko, korzystając z trybów automatycznych ustawionych w aparatach swoich smartfonów. Przeważnie zupełnie nie są one dostosowane do dobrego uchwycenia obiektów przy tak niskim świetle. Aparaty dostosowują się więc, zwiększając czas naświetlania. Właśnie dlatego zdjęcia robione telefonem z ręki wychodzą niemal zawsze rozmazane. Jest jednak kilka sposobów, aby zdjęcie nocnego nieba wyszło tak, że będzie nim się można pochwalić na Instagramie. Po pierwsze stabilizacja. Długi czas naświetlania, który jest nieodłącznym elementem nocnej fotografii, oznacza, że każde, nawet najdrobniejsze poruszenie aparatu, sprawi, że zdjęcie będzie rozmazane. Aby temu zapobiec potrzebny będzie statyw, albo chałupniczo zrobiona stabilizacja. Chodzi o to, aby w momencie robienia zdjęcia i przez sekundę, czy dwie po nim, smartfon pozostawał w bezruchu. Zasada jest prosta. Im ciemniej, tym dłuższy czas naświetlania. Im dłuższy czas naświetlania, tym dłużej powinniśmy ustabilizować aparat. Ustawienia ręczne Drugą kwestią, będzie konieczność wyłączenia trybu automatycznego i zastosowanie ustawień ręcznych, które często zwane są trybem profesjonalnym. Niektóre aplikacje aparatów w smartfonach mają także wbudowany tryb „noc”, który automatycznie ustawia potrzebne parametry. Pokazuje także, że przez dwie sekundy nie powinno się poruszać aparatem. Polecamy jednak tryb manualny, głównie dlatego, że aparaty miewają problem z odpowiednim ustawieniem ostrości. Jeśli ustabilizujemy nasz smartfon, wtedy ustawianie ostrości na Księżyc nie powinno być problemem. Nowe aparaty pozwolą także skorzystać z możliwości cyfrowego zoomu, który dodatkowo pomoże w uchwyceniu dobrej kompozycji. Tutaj jednak zalecamy ostrożność. Zbyt duże zbliżenie będzie bowiem skutkowało pogorszeniem jakości fotografii.
Co będzie potrzebne. Aby sfotografować gwiazdy w ruchu, czyli tzw. startrails, będziemy potrzebowali kilku rzeczy. Pisałem już o tym, więc teraz tylko krótkie przypomnienie. Niezbędne będą: aparat. naładowana bateria. pusta karta pamięci. statyw. pilot lub wężyk do zdalnego wyzwalania migawki.
Zdjęcia polskiego astrofotografa to... prawdziwy kosmos! Zobacz, jak fotografuje się gwiazdy 5 stycznia 2019, 7:00. 13 min czytania "Na to zdjęcie czekałem 15 lat. Jego zrobienie trwało siedem godzin, a później jeszcze dwa dni obróbki cyfrowej. Nazwałem je: "Stworzenie kosmosu", bo przypomniało mi fresk Michała Anioła "Stworzenie Adama" - mówi w rozmowie z Business Insider Polska Adam Jesionkiewicz, przedsiębiorca, a z zamiłowania astrofotograf. W rozmowie z nami opowiada o tym, jak po latach zdecydował się komercjalizować swoją pasję. "Stworzenie kosmosu". Zdjęcie wykonane przez Adama Jesionkiewicz, z którym rozmawiamy o tym, jak zarabiać na swojej pasji | Foto: Business Insider Polska Łukasz Grass, redaktor naczelny Business Insider Polska: Zanim porozmawiamy ogólnie o twojej pasji, jaką jest astrografia, o biznesach, jakie tworzysz, zacznijmy od historii tego zdjęcia. Co przedstawia? Adam Jesionkiewicz, astrofotograf, założyciel CEO Ifinity: Nazwałem je „The creation of the cosmos”, bo bardzo przypomina mi fresk Michała Anioła „Stworzenie Adama”. To zdjęcie jest o tyle ważne, że przełomowe. Wyszedłem z tym zdjęciem do szerszej publiczności. Po 15 latach zabawy w astrofotografię zacząłem komercjalizować swoją pasję. Do tej pory nie wychodziłem z tym na zewnątrz, bo wydawało mi się, że to jest mało seksi, nic spektakularnego dla szerokiego grona odbiorców. A na tym zdjęciu widać obiekt określony kosmiczną sygnaturą NGC 6188. Jest to mgławica emisyjna i refleksyjna. Znajduje się w konstelacji Ołtarza w odległości około 4000 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta 15 kwietnia 1836 roku przez Johna Herschela. Wydawało mi się, że jeśli na to zdjęcie patrzy przeciętny człowiek, nieznający się na kosmosie, to nie zobaczy w tym nic spektakularnego, jakiś kocioł kolorów i tyle. Jeżeli masz podstawową wiedzę o kosmosie, to działa zupełnie inaczej. Od razu widzisz kurtynę z tych białych kropek. To gwiazdy? Każda z tych małych kropek to takie jedno nasze Słońce. Taka mała, prawie niewidoczna kropka, których są tu tysiące, jest wielkości naszego Słońca? Są nawet większe. Nasze Słońce jest małą gwiazdą. Ale zmierzam do tego, że każda taka kropka jest potencjalnie układem planetarnym, a jeżeli jest tam woda w stanie ciekłym, to wokół niej pewnie dużo się dzieje. A te wszystkie kolorowe pyły wytworzone są przez rodzące się gwiazdy. To jest taki tygiel, matecznik nowych gwiazd. Stąd też jest ta energia, gigantyczne promieniowanie, które powoduje, że pył, ta cała masa, którą widać, zaczyna się grawitacyjnie skupiać, następuje reakcja jądrowa. Kiedy laik, taki jak ja, patrzy na to zdjęcie, rozróżnia od razu trzy podstawowe obszary, słusznie? Identyfikujesz je pewnie po kolorach. Zdjęcie zostało wykonane w trzech liniach emisyjnych gazów. To nie jest taka zwykła fotografia, jaką robisz swoim domowym aparatem, gdzie masz kolory RGB i fotografujesz w świetle widzialnym. Jaka to jest odległość od Ziemi? Czytaj także w BUSINESS INSIDER Stosunkowo blisko - 4 tysiące lat świetlnych. Nasza galaktyka ma jakieś sto tysięcy lat świetlnych po dłuższej „krawędzi”, więc to na co patrzysz, to jest nasza sąsiadka. A na ile się rozciąga? Nie wiem. Pewnie setki lat świetlnych. Gdybyś chciał na tym zdjęciu domalować nasz układ słoneczny, z pewnością jeden piksel byłby za dużym obszarem. A kolory? "Stworzenie kosmosu" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Niebieski odzwierciedla zjonizowany tlen. Te bardziej pomarańczowe to prawdopodobnie siarka, zielenie to wodór. Ale kolory to kwestia otwarta. Gdybym cię zapytał, jaki kolor ma zdjęcie rentgenowskie twojej złamanej nogi, to co być odpowiedział? Czerwone? Czarne? Które jest bardziej prawdziwe? To jest względne. To jest tak wąskie pasmo, poza tym widzialnym, że kolor jest bardzo umowny. Ale generalnie kosmos jest bardzo kolorowy. Ziemia jest w kosmosie - zobacz, jaka jest kolorowa. Ten obiekt można jednak fotografować również w paśmie widzialnym, RGB, tyle tylko, że wtedy będzie czerwony, będzie mniej widać. Spektroskopia pozwala na więcej. Również na identyfikację, w którym miejscu tego zdjęcia są określone gazy. W którym kierunku muszę spojrzeć w niebo, żeby zobaczyć ten obiekt. Niestety w naszej części świata tego nie zobaczysz. To niebo południowe, więc musisz pojechać np. do RPA. Zaszyłem się na kilkanaście dni na odludziu, kilkaset kilometrów na północ od Kapsztadu. RPA, miejsce wykonania fotografii "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Afrykańska agroturystyka? Tam nic nie ma. Poza zwierzakami, które podchodzą do farmy, na której mieszkaliśmy. Coraz częściej w Afryce można spotkać tablice z napisem „Stargazing” (z ang. podziwianie gwiazd). Obserwacja gwiazd przyciąga nowego klienta? Nie tylko tego, który zainteresowany jest safari? Tak, staje się istotną częścią gospodarki, turystyki. Jeżeli widać taką tablicę z napisem Stargazing, to znaczy, że właściciel farmy prawdopodobnie ma małe obserwatorium z odsuwanym dachem, prostym teleskopem i oferuje usługi patrzenia w niebo. Ale niebo w tamtym miejscu jest tak czyste i ciemne, że na dobrą sprawę nie trzeba teleskopu. Czy wiedziałeś, co będzie na tym zdjęciu, zanim nacisnąłeś spust migawki? Ile w tym obrazie jest zamierzonego działania? Wszystko. W astrografii nie ma działania z przypadku. Musisz się bardzo dobrze przygotować, zaplanować sesje, wybrać odpowiedni okres, w którym te obiekty górują. Im są wyżej, tym mają lepsze parametry. Atmosfera jest trochę jak woda w basenie. Jeżeli chciałbym sfotografować coś, co leży na dnie tego basenu, to im mniejszy kąt wybiorę, tym więcej i wyraźniej zobaczę. Inaczej mówiąc, im wyżej nad tobą jest obiekt, tym uzyskujesz lepszą rozdzielczość, obraz jest mniej rozmyty. Gdybyś ten obiekt sfotografował kilka stopni nad horyzontem, nie widziałbyś gwiazd, tylko mleko. Dodatkowo trzeba się wpasować w fazy księżyca. Nie możesz fotografować, kiedy jest on na niebie. Dramatycznie zmniejsza się kontrast. Musisz bardzo dokładnie rozpisać sesję. Co to znaczy? Takie zdjęcie składa się z około 30 subekspozycji po 10 minut każda. Kiedy robisz zdjęcie w ciągu dnia swoim aparatem, to czas otwarcia migawki wynosi pewnie ok. 1/100 sekundy. Masz dużo światła i to w zupełności wystarczy. Z kosmosu tego światła dociera dużo mniej, szczególnie w obiektach oddalonych o tysiące lat świetlnych. Żeby zdjęcie wyszło, musi wpaść odpowiednia ilość fotonów na matrycę - specjalnie chłodzoną. To nie jest taka tradycyjna matryca jak w aparatach. Ponieważ dociera do ciebie mało tych fotonów, musisz ustawiać długie ekspozycje. Ale w ciągu 10 minut i tak nie zarejestrujesz wystarczająco dużo. Jest też problem obrotu Ziemi i ruchu względnego gwiazd. Zmienia się ich położenie. Musisz korygować sprzęt. Używasz do tego specjalnej głowicy paralaktycznej, która śledzi ruch gwiazd. Ale i tu pojawia się problem, bo przy dłuższych ogniskowych, każde drgnięcie powoduje rozmazanie. Przez wiele godzin trzeba utrzymywać sprzęt w perfekcyjnym położeniu. W przypadku tego obrazu ekspozycja trwała w sumie 6-7 godzin. Pamiętaj, że to wszystko jest mocno skomputeryzowane, więc nie musisz przez tych 7 godzin siedzieć i, mówiąc kolokwialnie, kręcić gałką. To co robisz? Patrzysz w niebo. Kontemplujesz. Czytasz. Taki wyjazd jest tylko w części fotograficzny. W dużej części jest metafizyczny. Bardzo ci tego zazdroszczę. Ale w czym problem? Pakujesz się i jedziesz. To proste. Budżetowo nie są to wydatki dla milionerów. Myślę, że taka eskapada fotograficzno-kontemplacyjna na odludzie w RPA to koszt około 5 tysięcy złotych za kilkanaście dni. Nie liczę oczywiście sprzętu fotograficznego, ale jak wspomniałem teleskopy, są tam na miejscu. RPA, okolice, gdzie powstało zdjęcie "The creation of the cosmos" | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Czy po tym, jak „wywołałeś” to zdjęcie, powiedziałeś sobie, że to jest to, co chciałeś uzyskać? Tak. Ale to wynika z 15-letniego doświadczenia. Po takim czasie przygody z astrofotografią to i małpa się nauczy. Proszę, żebyś nie przyklejał tutaj żadnych określeń typu: talent. Obsesyjnie włożyłem w to dużo czasu. Szczególnie wtedy, kiedy budowałem swoje obserwatorium pod Warszawą. To było tuż po tym, jak sprzedałem firmę i miałem nadmiar wolnego czasu. Założyłem swoją społeczność To spowodowało, że moją pasję łatwiej było i jest podtrzymywać. Nie jesteś sam, masz jakieś obowiązki wobec społeczności, którą prowadzisz. Po takim czasie dokładnie wiesz, co chcesz zrobić. Jedziesz po konkretne zdjęcie. 15 lat wydawania pieniędzy na swoją pasję, poświęcanie czasu, energii i dopiero po tylu latach decydujesz się na komercjalizację tego, co kochasz. Dlaczego tak późno? W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jeśli chcesz wyjść dalej z astrofotografią, musisz ją skomercjalizować. To jest paradoks. Dopóki robisz te zdjęcia i pokazujesz na Facebooku, zbierasz lajki, nic się z tym nie dzieje. Kiedy mówisz, że te zdjęcia są do kupienia, to wzbudzasz zainteresowanie. Ludzie mogą to powiesić u siebie w domu. Mogą dotknąć. Zaczynają się zaproszenia na wystawy. Zaczyna się coś dziać. Ty zaprosiłeś mnie na wywiad, ale przez ostatnie 15 lat jakoś nie było ku temu okazji, bo prawdopodobnie nie widziałeś żadnego z tych zdjęć, nie wiedziałeś o naszym istnieniu. Komercjalizacja powoduje, że coś staje się widoczne. Dlatego używam słowa paradoks. Wielu ludzi myśli, że jeśli ich działalność nie będzie komercyjna, będzie miała większą wartość, większy potencjał. Absolutna bzdura. Niektórzy założyciele startupów mówią, że najpierw pasja, na początku lepiej nie myśleć o monetyzacji. Dlatego ten obraz startupów w Polsce wygląda, jak wygląda. To jest fatalne założenie. Ja też tak działałem, ale to nie jest dobry kierunek. Bardzo często mówi się, że jeżeli zakładasz coś wyłącznie z powodów pasji, to być może utrzymasz się z tego biznesu, ale spektakularnego sukcesu nie będzie. Dlatego, że masz bardzo spaczony punkt widzenia na to, co robisz. Mówi o tym wielu miliarderów, kiedy przychodzą do nich młodzi ludzie z obsesją w oczach, mówiąc, że mają pasję i pomysł na biznes. Dostają informację zwrotną, że z takim podejściem nic z tego nie będzie. Wiedzą, jak to się skończy. Oczywiście, jeżeli chcesz prowadzić biznes z pasji na własne potrzeby, to prawdopodobnie to się uda. Ale jeżeli myślisz o stworzeniu dochodowego biznesu liczonego w dziesiątkach milionów euro, to raczej trzeba wybrać inny kierunek. Jeżeli chodzi o biznes na astrofotografii, traktuję to jako czynnik dopełniający, a nie główną działalność. Ale myślę, że od kiedy komercjalizuję astrofotografię, kilka osób w moim środowisku już mnie nie lubi. Dlaczego? Wielu uważa, że to jest temat naukowy, na pewno nie sztuka, poza tym robimy to często do szuflady, nie pokazujemy tych zdjęć światu. To duży błąd. To oczywiście może mieć wymiar artystyczny, ale dopiero wtedy, kiedy jest na papierze. The Great Eruption in the constellation of Carina, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Szczerze mówiąc, to chowanie do szuflady jest trochę egoistyczne. Dla kogoś, kto wie, że świat nie kończy się na jednej Ziemi i kilkunastu planetach, że wszechświat jest nie do ogarnięcia naszym mózgiem, takie zdjęcia, z tak opisaną jego historią, kontekstem, to najlepsza edukacja. Uczy dystansu do świata i pokory. To prawda. I kiedy słuchasz w telewizji bzdur, jakimi czasami zajmują się politycy, analizujesz, o co się kłócą, czego chcą, a później spoglądasz na takie zdjęcie… Na pewno nabierasz dystansu i pokory. Kiedy robię rachunek sumienia, wiem, że ta pokora wynika właśnie z pobudek astronomicznych, a nie jest wynikiem kontemplacji naszych ziemskich spraw. Patrząc na takie zdjęcia, zdajesz sobie sprawę, że jesteś nieistotną częścią wszechświata, kropką. Której tak naprawdę nie widać na tym zdjęciu gołym okiem. A wyjdź teraz dalej, poza to zdjęcie. Najdalszy obiekt, jaki tu widzisz, oddalony jest od nas o kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych. Nie wiem, czy nawet taki tu jest. Ale to cały czas jest twoje bliskie sąsiedztwo, bo mówimy o naszej galaktyce - Drodze Mlecznej. A dalej jest „Wielkie Nic” i dopiero kilka milionów lat świetlnych, milionów(!), masz następną galaktykę, która jest znowu tym samym bogactwem. Przypominam, że galaktyk mamy co najmniej setki miliardów. W naszej galaktyce samych tylko gwiazd, tych białych kropek, które widzisz na zdjęciu, są setki miliardów. Nawet nie pasuje tutaj określenie mind-blowing (z ang. kosmiczny, oszałamiający). To za mało. Andromeda Galaxy | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Będę patrzył na to zdjęcie za każdym razem, kiedy będę czymś zestresowany. Człowiek nabiera dystansu. A co ma powiedzieć ktoś, kto zrobił to zdjęcie, kiedy uzmysłowi sobie, że kilka milionów lat świetlnych temu wyruszyły z takiej galaktyki fotony i uderzyły w twoją matrycę, tutaj zakończyły życie? Zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj rejestrujesz obraz, który powstał kilka milionów lat temu. Astrofotografia jest podróżą w czasie. Spójrz na ten obraz, który trzymasz w ręku. To jest obraz, którego już nie ma. Oddalony o 4 tysiące lat świetlnych. W tym miejscu już jest pewnie zupełnie coś innego. I odwracając sytuację, jest podobnie. Jeżeli tam, gdzieś daleko, ktoś jest, i fotografuje naszą planetę, zrobi jej zdjęcie dokładnie sprzed 4 tysięcy lat. Fotony do tego zdjęcia wyruszyły tak dawno temu. I jakiś Adam z Polski zabił je na swojej matrycy gdzieś w Południowej Afryce. A wyobraź sobie, że rejestrujemy również obrazy oddalone o miliardy lat świetlnych od Ziemi. Poza tym rok świetlny to niewyobrażalnie duża jednostka odległości. Zobacz na sondę Voyager, którą wystrzelono z Ziemi kilkadziesiąt lat temu. Ona dopiero co minęła granicę naszego układu słonecznego, a przecież porusza się z prędkością 62 tysięcy kilometrów na godzinę. Jeżeli dalej będzie tak pędzić i w nic nie przywali, to do najbliższej gwiazdy, która jest około 4 lat świetlnych od nas, dotrze za niecałe 100 tysięcy lat… do najbliższej gwiazdeczki, sąsiadki. Niesamowite jest też to, że możesz fotografować takie obiekty i zjawiska. Niesamowite jest to, że może to zrobić fotograf amator. Jeszcze 10 lat temu profesjonalnie byłoby trudno zrobić takie zdjęcie. Wystrzelenie teleskopu Hubble’a i zdjęcia, jakie dzięki temu zaczęto publikować, przyczyniło się to popularyzacji kosmosu. (red. Teleskop kosmiczny Hubble’a nazwany tak na cześć amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a porusza się po orbicie okołoziemskiej, gdzie został wyniesiony 24 kwietnia 1990 roku przez prom kosmiczny Discovery). Corona Australis, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe 7 godzin czekałeś, aż fotony dotrą na twoją matryce, a co się dzieje później? Wchodzisz w ten trudniejszy etap, czyli przeprocesowanie, obróbka tego materiału, bo to, co ci wpada na matrycę, to wyłącznie informacja o energii tych fotonów. Sensor jest monochromatyczny. Zdjęcie jest zapisywane w formie pliku graficznego FITS ((ang. flexible image transport system) – format pliku stosowany najczęściej w astronomii przez NASA). Nie ma to nic wspólnego z takim plikiem zdjęcia, jak widzisz (np. JPG). Bliżej tego już jest RAW, ale dzięki temu, że specjalne aplikacje otwierają zdjęcie zapisane w pliku RAW, ty tego nie widzisz. Gdybyś otworzył surowy RAW, to zobaczyłbyś biało-czarno mozaikę. Wywoływanie „robi” za ciebie aparat. W przypadku pliku FITS mamy do czynienia z jeszcze bardziej surowymi danymi, ciągiem zer i jedynek i trzeba to wywołać. Już nie tak jak kiedyś, w ciemni, z użyciem mnóstwa chemikaliów, ale cyfrowo. I to już wymaga sporej wiedzy graficznej. Ale to robiłem przez połowę swojego życia, więc czuję się w tym, jak ryba w wodzie. Niestety narzędzia do wyciągania takich danych są ekstremalnie prymitywne, trzeba przejść swoją drogę krzyżową, zanim dostanie się to, co chce. Zabawa trwa nawet kilka dni. Wiele programów pracuje wciąż na komendach, które trzeba wpisać, a nie na okienkowym systemie. A jakie zdjęcie uważasz za swoje największe osiągnięcie? Pacman. Tak je nazwałem, ale tak też nazywa się ten obiekt. Co ważniejsze udało mi się je zrobić w swoim obserwatorium pod Warszawą. Zastosowałem bardzo długą ogniskową, powyżej 3 metrów. Zwykle takiego sprzętu używa się gdzieś bardzo wysoko, np. na pustyni Atacama w Chile. Chodzi o stabilność atmosfery, która nie pozwala ci rejestrować drobnych detali. Fotografując gwiazdy takim obiektywem, zwykle trudno jest złapać ostrość. The Pacman Nebula, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Piękne! Aż trudno uwierzyć, że zrobione 30 kilometrów od Warszawy! To jest Kasjopea. Trafiłem jesienią ubiegłego roku na idealne warunki. Udało mi się zrobić zdjęcie przy świetnej stabilności atmosfery dającej szansę na rejestrację detalu na poziomie 1 sekundy kątowej (1/3600 stopnia), co jest ewenementem w tej części świata. Wynikało to z jesiennego wyżu, który zawisł nad Polską na kilka tygodni. Normalnie nie mamy z tym do czynienia w tej części Europy. Wielu mogłoby kwestionować fakt, że to zdjęcie zrobiłem w Polsce. Nie zawsze jednak musimy używać tak ekstremalnie dużej skali. Wiele obiektów jest stosunkowo dużych, szczególnie na południowej półkuli, chociaż w naszej części Europy również takie znajdziemy. Nie wiem, czy kojarzysz taką galaktykę w Andromedzie M31? Hmm… gdzieś ją widziałem ostatnio… niech pomyślę… żartuję! Nie mam pojęcia. Patrząc kątowo, ona jest kilka razy większa od księżyca, ale niestety nasze niebo jest bardzo jasne, więc ona ginie. Na super ciemnym niebie, a takie w Polsce można zobaczyć już chyba tylko w Bieszczadach, jest widoczna dosyć dobrze. Aż tak jesteśmy rozświetleni? Cała Europa jest jasna, a gdyby spojrzeć na niebo nieskażone ziemskim światłem, można zobaczyć piękne rzeczy. Samo centrum Drogi Mlecznej robi ogromne wrażenie i to nie tylko na ludziach interesujących się astronomią. To jest prawdopodobnie coś, co mamy zapisane w genach. Co takiego? Widok nieba. Pamiętaj, że prawie 2 miliony lat patrzyliśmy na czyste, piękne niebo. Nie wiem, ile w tej chwili osób na Ziemi takie widzi? Pewnie poniżej jednego procenta. Dużo tracimy? Według filozofów tak. Cała poezja i filozofia powstawała kiedyś z patrzenia w niebo. Cała nauka tak powstała, religia, bóstwa. Z tym niebem to jest podobnie jak z ogniskiem. Zobacz, ile przyjemności sprawia ci zwykłe siedzenie przy ognisku. Pewnie dlatego, że przez tysiące lat nasi przodkowie spędzali tak czas. Mamy to po prostu w genach. Dlatego polecam każdemu patrzeć w niebo. Niestety trzeba pojechać gdzieś, gdzie jest ono naprawdę ciemne. Pamiętam, kiedy 10 lat temu zaczynałem budować swoje małe obserwatorium pod Warszawą w okolicach Puszczy Kampinoskiej - wtedy to miało jeszcze sens. Teraz zostało z tego ciemnego nieba jakieś 30%. Ten brak naturalnej ciemności wpływa nie tylko na ptaki i inne zwierzęta, ale również na ludzi. Gorzej się śpi i wypoczywa. Organizm produkuje mniej melatoniny, a przez to sen jest gorszej jakości. Po raz kolejny wspomnieliśmy o twoim obserwatorium. Przeciętnemu człowiekowi kojarzy się to pewnie z jakimś ogromnym przedsięwzięciem. Jak to wygląda? Są dwa rodzaje obserwatoriów. Pierwszy, w stylu Oxfordzkim, z otwieranym dachem, i na takie się zdecydowałem. A drugi to obserwatorium z obracaną kopułą. Swoje budowałem własnymi rękoma, każdą deskę i gwóźdź wbijałem sam. Doszedłem do momentu, kiedy obserwatorium działało całkowicie automatycznie, łącznie z czujnikiem chmur. Kiedy nadciągały i zakrywały niebo, zamykał się również dach. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe Ile czasu poświęciłeś na ten projekt? Kilka lat. Zacząłem w 2008 roku, ale jak to bywa przy tego typu przedsięwzięciach, cały czas coś trzeba przy tym robić, inwestować. Ile to wszystko kosztowało? Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto jest w stanie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. To jest ciągły proces. Cały czas coś kupujesz, coś sprzedajesz. Ale na pewno idzie to w kilkaset tysięcy złotych. Na szczęście dzisiaj można to zrobić już zdecydowanie taniej. Obserwatorium astronomiczne, Adam Jesionkiewicz | Adam Jesionkiewicz / materiały prasowe A ile kosztuje pasja pod nazwą astrografia? 15 lat temu, kiedy zaczynałem, żeby robić zdjęcia na tym poziomie, sama matryca i sensor kosztowały 50-60 tysięcy złotych. I to była dolna półka. Na szczęście to się zmieniło. Zestaw, który kiedyś kosztował około 250 tysięcy złotych, dzisiaj możesz kupić za mniej niż 1/10 tej ceny. Jesteś w stanie robić takie zdjęcia sprzętem, który kosztuje tyle, co sprzęt dla zaawansowanego amatora fotografii tradycyjnej - kilkanaście tysięcy złotych. W społeczeństwach zamożnych, np. w USA, to naturalne, że ktoś na emeryturze zaczyna wydawać spore pieniądze na spełnianie takich marzeń, kupuje sobie działkę, buduje domowe obserwatorium i patrzy w niebo. Rozmawiamy o twojej pasji, a kim jesteś z zawodu. Powiedz o sobie coś więcej. Przez dużą część życia byłem grafikiem. Wywodzę się z matecznika polskiej reklamy, dzisiaj grupa DDB. Dosyć wcześnie, bo w ’98 roku założyłem pierwszy startup. Wtedy oczywiście nie nazywano młodych firm w ten sposób, ale znając definicję, można dziś użyć takiego określenia. To była internetowa spółka, w tamtych czasach jeśli nie największa to na pewno w pierwszej trójce. Wtedy Onet funkcjonował jeszcze jako katalog stron, a my mieliśmy jako pierwsi profesjonalne redakcje internetowe, w najlepszym momencie zatrudnialiśmy około sto osób. Prowadziliśmy kilka portali internetowych, w tym (gry komputerowe) i o komputerach. Każdy z tych projektów był numerem jeden w swojej kategorii. Świetnie to wszystko się rozwijało do 2001 roku, kiedy uderzyła w Europę fala związana z bańką internetową. Zmiotło nas wszystkich. Ale popełniliśmy jeden podstawowy błąd. Nie poczekaliśmy. Wystarczyło lekko zwolnić tempo i nie rezygnować? Oczywiście. Nie poddawać się i nie rozchodzić każdy w swoją stronę. Ale pamiętam, że to był czas paniki, w którym od wielu mądrych ludzi słyszało się komentarze, że internet się skończy. „To, co mówiliście o tym internecie to spekulacja, zaraz to wszystko padnie” - mówiono. Jakbym słyszał krytyków kryptowalut i tokenów. Z dzisiejszej perspektywy, kiedy przypomnisz sobie internet z lat 90., to zdasz sobie sprawę, że przecież był wówczas niczym. Pamiętam, bo byłem jednym z tych maniaków internetu, który biegał wokół, krzycząc: „Uwierzcie, to będzie ważne. Internet będzie ważny dla świata”. A kiedy już przyszła bańka z amerykańskiej giełdy, to poprzez działania spekulantów zmyło 90% rynku. Nie ukrywam, że my wtedy też straciliśmy wiarę. Jeżeli wszyscy ci mówili, że jesteś garbaty, to zacząłeś się przyglądać w lustrze i na koniec dnia stwierdzałeś, że faktycznie może trochę tak jest. A wystarczyło chwilę poczekać. Dziś prowadzę startup Ifinity. Budujemy rozwiązania między innymi dla niewidomych, umożliwiające lokalizowanie użytkownika na małej przestrzeni, również wewnątrz budynków, bez wykorzystywania technologii GPS. Wykorzystujemy do tego tzw. beacony (ang. beacons) – miniaturowe urządzenia wykorzystujące technologię Bluetooth Low Energy do łączenia się ze smartfonem. Dzisiaj jestem bardziej cierpliwy. To jest paradoks… Dlaczego? Masz cierpliwość do siedzenia 8 godzin na pustyni i patrzenia w niebo, a nie miałeś do tworzonych przez siebie biznesów. Ale pewnie zauważasz taką tendencję wśród młodych startapowców, którzy rozgłaszają wszem i wobec, że ich firma już za trzy lata będzie potentatem na rynku. Teraz wiem, że tam, gdzie mamy do czynienia z nowymi technologiami, które nie istnieją jeszcze szeroko na rynku, na rozwój biznesu do rozmiarów, o jakich myślisz, trzeba poczekać. To kwestia około 10 lat. Skończymy naszą rozmowę pytaniem o pasję. Jakie jest twoje marzenie związane z astrofotografią? Dobre pytanie… na pewno chciałbym zwrócić uwagę mediów, pokazać astrofotografię szerokiemu gronu ludzi. Zaprosić ich na edukować, ale również sprzedawać swoje zdjęcia. Zresztą nie tylko swoje, bo to jest swojego rodzaju market place, do którego zapraszam również wybranych astrofotografów. Moim marzeniem jest, aby ten projekt stał się swoistym centrum sztuki związanej z inspirującym kosmosem. Dzisiaj są to wydruki typu Fine-Art, czyli najwyższej możliwej jakości (tzw. archiwalnej, galeryjnej), ale w przyszłości będą też inne media. Żeby móc spełnić najwyższe oczekiwania jakościowe, musiałem zainwestować we własną drukarkę wielkoformatową. Niestety najlepsze materiały są bardzo drogie i mogą kosztować nawet 100 złotych za 1m kwadratowy, ale za to taka fotografia nie wyblaknie, wytrzyma wieczność. Jeden tusz kosztuje powyżej tysiąca złotych, a jest ich jedenaście, więc inwestycja jest spora. Poza tym mam też wiele pomysłów na rozwój społeczność na i na tym chciałbym się także skupić. Powodzenia! Dziękuję za rozmowę. Dziękuję. WARTO WIEDZIEĆ: Zalecamy również korzystanie z najnowszej wersji zarówno Łącze z telefonem na komputerze, jak i aplikacjiŁącze do Windows na urządzeniu z systemem Android. Czy mogę wyświetlać klipy wideo znajdujące się na moim urządzeniu z systemem Android? Nie. Obecnie Łącze z telefonem obsługuje tylko wyświetlanie obrazów, a nie klipów wideo. Koreański producent postanowił nie ulegać presji wyścigu na megapiksele i zastosował większe piksele kosztem rozdzielczości, które powinny dostarczyć lepszej jakości obraz. Dodatkowo do aparatu trafił najszybszy autofocus, jaki dotychczas zastosowano w smartfonie. Sprawdźmy jak można to wszystko wykorzystać, aby uzyskać najlepsze technologii Dual PIXEL ustawianie ostrości w Samsungu Galaxy S7 jest zdecydowanie najszybsze pośród wszystkich smartfonów na rynku. Każdy piksel rejestrujący obraz składa się z dwóch fotodiod, dzięki czemu każdy piksel może działać jak czujnik detekcji fazy. Wynikają z tego dwie korzyści. Pierwsza jest taka, że tych czujników jest bardzo dużo i pokrywają cały kadr. Druga natomiast jest taka, że detekcja fazy przy pierwszym pomiarze od razu "wie" o ile musi zostać przestawiona ostrość i nie musi szukać, jak ma to miejsce w przypadku detekcji kontrastu, gdzie można zaobserwować charakterystyczne pływanie ostrości. Galaxy S7 nie tylko ustawia ostrość najszybciej ze wszystkich telefonów, ale również znacznie szybciej niż wiele aparatów fotograficznych, co jest sytuacja precedensową. Praktycznie w każdej sytuacji i w każdym trybie fotografowania okaże się to ogromną zaletą. Najbardziej daje się to odczuć podczas fotografowania ruchomych, dynamicznych scen. Najlepszym przykładem jest fotografia rozbieganych dzieci i zwierząt domowych. W zwykłym telefonie ustawienie ostrości zajmie tyle czasu, że obiekt fotografowania zdąży się przemieścić, co będzie skutkować nieostrym zdjęciem i praktycznie uniemożliwi zrobienie udanej fotografii. No chyba, że trafimy akurat w moment, kiedy fotografowany obiekt przestanie się ruszać. Galaxy S7 bez problemu poradzi sobie z takim zadaniem, uwieczniając cały szereg udanych ujęć. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Bardzo jasny obiektyw Samsung Galaxy S7 ma obecnie najjaśniejszy obiektyw spośród smartfonów. Jego jasność wynosi F/ Dla porównania, Galaxy S6 ma obiektyw jasności F/ a dotychczasowym rekordzistą był LG G4 o jasności F/ Jasny obiektyw niesie ze sobą dwie korzyści. Pierwsza jest taka, że wpuszcza więcej światła. Oznacza to, że do uzyskania odpowiednio krótkiego czasu otwarcia migawki będzie potrzebna niższa czułość, a co za tym idzie, zdjęcie będzie mniej zaszumione, czyli lepszej jakości. Wrócimy do tej zalety przy okazji zdjęć nocnych. Drugą korzyścią jaśniejszego obiektywu jest większe rozmycie tła, czyli tzw. bokeh, który pozwala na wyeksponowanie obiektu fotografowanego na tle otoczenia. Na rozmycie tła mają wpływ trzy czynniki: ogniskowa obiektywu, jasność obiektywu i odległość od fotografowanego obiektu. Ogniskowa w telefonie jest stała i nie mamy na nią wpływu. Jasność, jak już ustaliliśmy, jest największa spośród wszystkich telefonów. Jeśli zatem zbliżmy się do obiektu, uzyskamy przyjemny efekt rozmycia tła. Najbardziej widać to w przypadku zdjęć makro, bowiem odległość jest najmniejsza, ale również przy ciasno kadrowanym portrecie za pomocą S7 uda się uzyskać pożądany efekt. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat W momencie, kiedy mamy do czynienia z małą głębią ostrości, kluczowe jest, gdzie ostrość zostanie ustawiona. W smartfonie można to akurat bardzo łatwo zrobić, dotykając miejsca, w którym ostrość ma zostać ustawiona. Widać na przykładzie zdjęcia modelu auta Fiat 125 jak dużą różnicę robi taki zabieg. Uwaga skupia się albo na znaczku marki i światłach na froncie, albo na wnętrzu auta. Albo na przednim kole i światłach, albo na napisie na drzwiach. W przypadku fotografowania osób, ostrość zawsze powinno się ustawiać na oczy - tutaj pomoże tryb automatycznego wykrywania twarzy. Głębia ostrości to potężne narzędzie w rękach osoby fotografującej i choć smartfony nigdy tu nie dorównają dedykowanym aparatom fotograficznym, to na załączonych przykładach widać, że dobrym telefonem da się sporo zdziałać. Szerokokątny obiektyw Obiektyw Galaxy S7, w przeliczeniu na standardową pełna klatkę 35 mm, ma ogniskową 26 mm, jest to więc obiektyw szerokokątny. Obejmuje trochę szerszy kadr niż większość smartfonów na rynku. Dla przykładu zarówno S6, Note 5, jak i G4 mają ogniskową 28 mm, a Note 4 miał nawet jeszcze dłuższą ogniskową 31 mm. Mówiąc prościej, w przypadku S7 będzie nam łatwiej zmieścić w kadrze więcej otoczenia z mniejszych odległości. Sprzyja to zarówno zdjęciom w pomieszczeniach, jak i np. fotografii architektury. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Duża matryca i mało pikseli to recepta na jakość Postęp w projektowaniu coraz lepszych matryc pozwala na uzyskiwanie coraz lepszej jakości i mniejszych szumów pozostając przy tej samej rozdzielczości lub ją nawet zwiększając. Jest to raczej proces powolny, ale jest jeszcze inne wyjście. Zmniejszenie ilości pikseli przy zachowaniu rozmiaru matrycy oznacza, że każdy piksel jest większy i trafi na niego więcej światła. W przypadku Galaxy S7 piksele maja rozmiar µm. Oznacza to, że telefon lepiej poradzi sobie z wysokimi czułościami. Dzięki temu bez problemu uda się zrobić nieporuszone zdjęcie nawet z ręki i w niemal całkowitej ciemności. Dodatkowo w tym skrajnie trudnym zadaniu pomaga jasny obiektyw i stabilizacja optyczna. Oczywiście podczas robienia zdjęć w słabych warunkach oświetleniowych trzeba pamiętać, że należy trzymać telefon możliwie stabilnie i nieruchomo oraz, że szybko poruszające się obiekty będą rozmazane, co czasem może przynieść ciekawy i pożądany efekt, o ile wykorzystamy to świadomie. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Tryb manualny daje pole do popisu ambitnym fotografom Smartfon najczęściej służy do szybkiego łapania chwili. Spontanicznie wyciągamy go z kieszeni i robimy zdjęcie, bo zawsze mamy go przy sobie. Nie znaczy to jednak, że tryb manualny nie może się w telefonie przydać, zwłaszcza, że smartfony coraz częściej zastępują dedykowane aparaty. Tryb manualny pozwala na ręczne ustalenie czasu otwarcia migawki, czułości ISO, balansu bieli, ustawienia ostrości, a także na nałożenie filtru. W Galaxy S6 ustawienie czasu migawki nie było możliwe, a to nie jedyna nowość, jaką wnosi S7 względem poprzednika. Pozwala również zapisać zdjęcia w formacie RAW, a także zapisać ustawienia manualne jako jedno z trzech predefiniowanych ustawień C1, C2 lub C3. Dzięki temu, można przygotować sobie parametry specjalnie do zdjęć nocnych i przywołać je w przyszłości jednym dotknięciem. Zdjęcia nocne są tutaj szczególnie dobrym przykładem. Po pierwsze, ręczne parametry pozwolą uniknąć szumu. Ustawiając telefon na statywie możemy ręcznie ustawić najniższą czułość ISO 50 i dobrać odpowiednio długi czas naświetlania, dochodzący nawet do 10 sekund. Gdyby nie tryb ręczny, nie byłoby sposobu na wykorzystanie potencjału statywu. Różnicę w jakości między zdjęciem na automacie a zdjęciem z długim czasem naświetlania i niską czułością widać gołym okiem na wycinku o powiększeniu 100%. Ale nie tylko o jakość chodzi. Kontrolowanie czasu naświetlania umożliwia rejestrowanie smug świateł poruszających się samochodów i wiele innych kreatywnych zastosowań. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Bogactwo trybów i personalizacja Galaxy S7 oferuje cały szereg dodatkowych trybów fotografowania, oprócz podstawowego - automatycznego, oraz profesjonalnego. Jest jeszcze 8 dodatkowych trybów. Wybiórcze pole ostrości - pozwala wybrać punkt, w którym ma być ustawiona ostrość po zrobieniu zdjęcia, albo zwiększyć zakres ostrości Panorama - pozwala objąć kadrem 180 stopniowe pole widzenia, tworząc obraz o wysokiej rozdzielczości około 60 megapikseli Kolaż filmów - pozwala zaprezentować kilka ujęć jednocześnie. Mogą to być po prostu różne kadry, tworzące kolaż, a może to być ten sam kadr pokazany jednocześnie w czasie rzeczywistym i w spowolnieniu Emisja na żywo - pozwala transmitować obraz z kamery na żywo na YouTube, aby widzowie mogli uczestniczyć w wydarzeniach w momencie ich trwania Powolny ruch - pozwala nagrywać wideo z prędkością 120 klatek na sekundę, następnie spowolnić odtwarzanie czterokrotnie, zachowując jednocześnie płynność. Można dokładnie wybrać fragment, który ma zostać spowolniony, aby uniknąć niepotrzebnych dłużyzn Wirtualne zdjęcie - pozwala wykonać serię zdjęć dookoła przedmiotu, aby później za pomocą ruchów telefonem na boki obejrzeć go z różnych stron Jedzenie - podbija kolory żywności, dodaje winietę i sprawia, że dania prezentują się atrakcyjniej Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Hyperlapse - to odpowiednik time-lapse, użytkownik może zarejestrować serię zdjęć, która w efekcie będzie bardzo przyspieszonym filmem, na którym będzie można w pełni docenić płynące po niebie chmury, zachód słońca i inne, podobne zjawiska. Dodatkowe tryby dają szersze możliwości i jeśli często z nich korzystasz, możesz znacznie ułatwić swoje życie. Po pierwsze, możesz zmienić kolejność ikon trybów. Po drugie, możesz skróty do najczęściej używanych trybów umieścić wprost na pulpicie. Dzięki temu możesz uruchomić tryb profesjonalny bezpośrednio, unikając uruchamiania aparatu najpierw w trybie automatycznym. Foto: Komputer Świat Foto: Komputer Świat Podsumowanie Fotografowanie smartfonem, zamiast aparatem fotograficznym, parę lat temu wydawało się fikcją. W tej chwili najlepsze fotograficzne smartfony oferują jakość aparatów kompaktowych i to bynajmniej nie tych najtańszych, a raczej ze średniej półki, kosztujących co najmniej połowę ceny smartfona. Samsung Galaxy S7 jest bez wątpienia jednym z najlepszych smartfonów fotograficznych, oferując świetną jakość, ale przede wszystkim niesłychanie szybki autofocus i bogactwo kreatywnych trybów, które można wykorzystać na przeróżne sposoby. Zachęcam do eksperymentowania. Z filmu poniżej poznasz zalety i wady Samsunga Galaxy S7: Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung w ramach akcji "Świat według Samsunga" Jak zrobić zdjęcie gwiazd telefonem Samsung? Wystarczy dotknąć ikony konstelacji w prawym górnym rogu aplikacji Expert RAW* (preinstalowanej do funkcji Apartu na smartfonach Galaxy z serii S23), skierować aparat na nocne niebo i fotografować z czasem ekspozycji do 10 minut. Zastanawiasz się, jak fotografować gwiazdy? Chcesz zachwycić swoich odbiorców pięknymi zdjęciami nocnego nieba? Oto praktyczny poradnik fotografii, dzięki któremu stworzysz wspaniałe zdjęcia gwiazd. Fotografowanie gwiazd „Szlaki gwiazd” fotografowane podczas pełni Księżyca. fot. Marek Waśkiel Fotografowanie nocnego nieba zyskało ostatnio mocno na popularności. Stało się tak za sprawą rozwoju technologii fotografii cyfrowej. Zdjęcia powstające przy wysokim ISO są coraz lepsze pod względem technicznym i umożliwiają rejestrowanie bardzo dobrych kadrów, nawet w niemal całkowitych ciemnościach. Coraz więcej osób zastanawia się też jak fotografować zorzę polarną, gwiazdy i inne zjawiska dziejące się nocą na niebie (np. deszcze meteorów). W nocnej fotografii najważniejsza jest cierpliwość, odpowiedni sprzęt oraz absolutnie podstawowe umiejętności robienia zdjęć. Bardzo przydatna jest również znajomość podstaw astronomii. Poniżej znajdziesz RECEPTĘ, która umożliwi Ci profesjonalne fotografowanie gwiazd. Wykorzystaj praktyczne kursy fotografii, oparte o lekcje w formie wideo. 👉 Kurs Fotografii Dla Początkujących 👉 Kurs Fotografii Makro 👉 Kurs Fotografii Krajobrazowej 👉 Kurs Lightroom Szybki Start 👉 Kurs Fotografii Podróżniczej 👉 Kurs Fotografii Portretowej 12 zasad profesjonalnego fotografowania gwiazd 1. Odszukaj właściwe miejsce – czyli ciemne, bez ingerencji sztucznego oświetlenia. 2. Ustaw aparat na solidnym statywie i dobierz kadr – odszukaj np. Gwiazdę Polarną lub Mleczną Drogę. 3. Sprawdź ustawienia aparatu i obiektywu – np. format zapisu plików – najlepiej RAW (potem trzeba go „wywołać” ale zapisuje więcej informacji), ISO – z reguły minimum 3200, ustawienie ostrości ręcznie – wyłącz AF, dobierz wielkość przysłony – możliwie jak największy otwór np. f2,8. 4. Wyłącz redukcję szumów przy długich czasach ekspozycji – więcej o prawidłowym naświetlaniu zdjęcia przeczytasz we wpisie ekspozycja bez tajemnic. 5. Dobierz właściwy czas ekspozycji i pamiętaj o regule 500 – dla np. zdjęć galaktyk. 6. Jeszcze raz ustaw właściwą ostrość – po prostu sprawdź jak wyglądają gwiazdy, a jak pierwszy plan. O kreatywnym wykorzystaniu ostrości w fotografii przeczytasz w artykule jak robić ostre zdjęcia. 7. Włącz interwał lub uruchom kolejne ekspozycje ręcznie za pomocą wężyka spustowego – jeżeli chcesz wykonać potem zdjęcie tzw. „szlaków gwiazd”. 8. Zakryj wizjer lustrzanki – zacznij wykonywać kolejne zdjęcia. Na ładne okręgi potrzeba z reguły ok. 120 pojedynczych ujęć, które potem składa się w jedną całość. 9. Sprawdzaj pracę aparatu – czy działa itp. ale go nie dotykaj! 10. Na końcu wykonaj tzw. czarną klatkę (czyli zdjęcie z zasłoniętym obiektywem) – będzie potrzebna do odszumienia zdjęcia. 11. Podczas sesji , kiedy chcesz potem wykonać „Szlaki Gwiazd” – pod żadnym pozorem nie dotykaj aparatu i statywu, jeżeli go poruszysz, musisz zacząć sesję od początku. 12. Finale zdjęcie tzw. Szlaków Gwiazd (np. okręgów wokół Gwiazdy Polarnej) złożysz w Photoshopie albo programie Startrials. Mleczna Droga nad Suwalszczyzną / 30 kwietnia 2017 / panorama z 6 zdjęć. Jedno ujęcie: ISO 3200, czas: 25 s, f 3,2. fot. Marek Waśkiel Na samym początku sesji, musisz podjąć decyzję, jaki rodzaj nocnych zdjęć będziesz wykonywać. Nieco inaczej powstają kadry do szlaków gwiazd, odmiennie fotografujemy księżyc, a jeszcze inaczej meteory. Jeśli na razie chcesz po prostu wykonać swoje pierwsze zdjęcie nocnego nieba, to kolejnym krokiem jest dobranie parametrów ekspozycji. Sprawdź ustawienia aparatu i obiektywu (np. format zapisu plików – najlepiej RAW) Na początku ISO powinno dobrać się na 1600 albo 3200. Wielkość przysłony – możliwie jak największy otwór (np. f2,8) oraz ręcznie dobierz czas ekspozycji w trybie M (manualnym). Uwaga na „punkt rosy”, czyli osadzanie się wilgoci na sprzęcie, w tym na przednich soczewkach obiektywów, oraz na świecenie światłem po planie: widoczne jest światło smartfonów, czołówek itp. Może to wprowadzić przebarwienia w kadrze. Do pierwszego ujęcia w niektórych przypadkach możesz dobrać czas według wskazań światłomierza i po wykonaniu kadru skorygować je do odpowiedniej wartości. Jeśli masz kłopoty z doborem czasu, zacznij od około 20 sekund. Potem jednak zastanów się, co chcesz fotografować i dobór czasu ekspozycji uzależnij od reguły 500. Mówi ona, że liczbę 500 należy podzielić przez liczbę ogniskowej i w ten sposób otrzymamy maksymalny czas ekspozycji (w sekundach), dający nieruchome gwiazdy na niebie. Czyli dla ogniskowej 20 mm (dla FF, czyli pełen klatki) takim czasem jest 25 sekund. Zapisując pliki w formacie RAW koniecznie wyłącz redukcję szumów przy długich czasach ekspozycji! Jeśli tego nie zrobisz, znacznie wydłużysz proces fotografowania. Chcąc fotografować tzw. szlaki gwiazd albo Mleczną Drogę musisz się też nauczyć odszukiwać je na nocnym niebie. Podstawy astronomii możesz zdobyć korzystając z mnóstwa aplikacji. Wiele informacji o poszukiwaniu i twórczym wykorzystaniu zjawisk atmosferycznych znajdziesz też w artykule jak fotografować burzę. Jaki aparat wybrać do fotografowania gwiazd Do fotografowania gwieździstego nieba, czyli gwiazd, galaktyk (np. Drogi Mlecznej) oraz takich zjawisk jak deszcz meteorytów czy zorza polarna nie wystarczy aparat w smartfonie ani prosty kompakt. Najlepszym (i zarazem najtańszym) aparatem fotograficznym do tego typu zadań jest lustrzanka cyfrowa, zapatrzona w szerokokątny obiektyw. Wybór aparatów w tym segmencie jest bardzo duży. Im młodszy model, tym lepiej (z powodu rosnących szans na lepszą jakość naszych zdjęć). Nieustannie musimy wykorzystywać wysoką czułość (np. 3200 lub nawet 6400 ISO). Nowsze matryce radzą sobie z fotografowaniem przy takich czułościach znacznie lepiej, niż matryce lustrzanek cyfrowych sprzed 7 czy 10 lat. Mnóstwo przydatnych informacji o wyborze aparatu znajdziesz też w poradniku jaki aparat kupić. Interesujesz się fotografią? Sprawdź mój kurs fotografii online, dzięki któremu błyskawicznie nauczysz się profesjonalnego robienia zdjęć. Poznaj Pakiet Kursów i Zaoszczędź 259 zł Technika fotografowania nocnego nieba Poza tym lustrzanka umożliwia dobranie ekspozycji w trybie manualnym, oraz można w ich obiektywach ręczne ustawić ostrość (po uprzednim wyłączeniu autofokusa). Więcej o sposobach wykorzystania tych parametrów przeczytasz w artykułach: ekspozycja w fotografii oraz jak robić ostre zdjęcia. Są to niezbędne ustawienia, jakich trzeba dokonać podczas nocnego fotografowania. Najważniejsza jest przysłona (ustawiamy jak najmniejszy numer np. f 2,8 albo 3,5) oraz wysokie ISO (np. 3200) – to one decydują o liczbie zarejestrowanych nocą obiektów np. gwiazd. Czas zadecyduje o formie ich pokazania – zatrzymane w bezruch albo rozmyte. Do świetnego fotografowania potrzebny jest także statyw fotograficzny. Musi być stabilny i odpowiedniej wysokości, aby komfortowo móc kadrować obraz. Przydaje się też wężyk spustowy. Jak wygląda fotografowanie gwiazd w praktyce Późnym popołudniem w niedzielę wybrałem się wraz ze swoją żoną na fotografowanie Centrum Mlecznej Drogi. Niestety kończy się właśnie czas jej najlepszej widoczności (dla fotografów) w tym roku. Ten dobry czas jest spowodowanym nowiem Księżyca na nocnym niebie (ciemna noc) i stosunkowo późnym wschodem Słońca. Zatem na fotografowanie Drogi Mlecznej w najlepszym okresie mamy około 2-3 godzin. Gwiazdy, Mleczna Droga i odbicia w tafli jeziora. fot. Marek Waśkiel (na zdjęciu z latarką) Od 21 kwietnia do wczoraj pogoda na Podlasiu i Suwalszczyźnie była po prostu fatalna. Gruba warstwa chmur całkowicie uniemożliwiała nocne fotografowanie. Kiedy wreszcie około południa mapy pogody ( dały szansę na bezchmurne niebo … nad Suwalszczyzną nie zastanawiałem się ani chwili. Za pomocą Mapy Ciemnego Nieba oraz map Google wybrałem miejcie o ograniczonej liczbie sztucznego światła i nad wodą, ponieważ chciałem zrobić Drogę Mleczną odbijającą się w tafli jeziora. Po prostu lubię sobie utrudniać zadania. Nigdy tam nie byłem, zatem liczyłem się z porażką. Jednak musiałem spróbować! Mleczna Droga panorama. fot. Marek Waśkiel Pokonaliśmy prawie 200 km i na sam koniec okazało się, że wybrałem rzeczywiście odludne miejsce z trudnym dojazdem po rozmokłych gruntowych drogach. Dotarliśmy nad brzeg jeziora na godzinę przed zachodem słońca. Był on kolorowy, fantastyczny i super… (proszę zobacz krótki film) jednak nie dla niego tu dziś przyjechałem. Za pomocą smartfonowej aplikacji „PlanIt! for Photographers Pro” oceniłem szanse na zobaczenie Centrum Drogi Mlecznej. Były! Zatem nie pozostało nic innego jak ustalić dokładnie miejsca skąd warto zrobić zdjęcia i potem tylko czekać, aż zapadnie zmrok, czyli tzw. zmierzch astronomiczny (prawdziwie ciemna noc). Mijały godziny a my patrzyliśmy nieustannie w przepiękne gwiazdy, a za naszymi plecami mieliśmy rogalik księżyca. Był mały ale świecił bardzo, bardzo mocno. Pomimo jego blasku na niebie pojawiało się coraz więcej gwiazd. Tylko w takich miejscach można jeszcze zobaczyć prawdziwe rozgwieżdżone niebo. Wreszcie ok księżyc zniknął i mogliśmy przystąpić do fotografowania. Niestety na horyzoncie świeciły światła jakiś dalekich osad. Zaczynaliśmy prawie w absolutnej ciszy. Potem najpierw było słychać głosy zwierząt z pobliskiego lasu, potem jakieś odgłosy bardzo dalekiej dyskoteki. Po kilku pierwszych zdjęciach okazało się, że jezioro jest zbyt wąskie, aby odbił się w niej cały łuk Drogi Mlecznej. Wprawdzie setki gwiazd znalazły w nim swoje odbicie ale czubek łuku już się nie mieścił. Wielka szkoda, bo nie mam już w tym tygodniu czasu na powtórki. Pomimo owych problemów jestem bardzo zadowolony z efektów. Zaryzykowałem i okazało się, że było warto. Nigdy też nie zapomnę widoku spokojnej tafli jeziora z mnóstwem odbitych gwiazd w jego toni. Kiedy wróciliśmy ok do auta termometr pokazywał zero stopni. Zaczęła się mozolna jazda do domu. Dołącz do mnie w fotograficznych przygodach – sprawdź sekcję Foto Blog. Z kolorami można przesadzić. Przesadne podkręcanie kolorów (saturacja) zepsuje zdjęcie, zrobi z niego pastisz fotografii, będzie odpychać. Podkręć zdjęcia tylko wtedy, gdy kolor gra w nich naprawdę kluczową rolę a nie towarzyszącą. Ja osobiście preferuje matową kolorystykę, nieco wyblakłą, ale nie chłodną i ubogą. Seria, w której prezentuję różne pomysły na zdjęcia, zarówno w plenerze jak i w studio. Tym razem artykuł z serii pomysły na kreatywne zdjęcie będzie jednocześnie poradnikiem, z którego dowiecie się jak fotografować gwiazdy i niebo nocą. Do wykonania takich zdjęć nie potrzeba sprzętu z najwyższej półki. Priorytetem jest aparat z trybem manualnym oraz statyw. Kiedy wykonać zdjęcia gwiazd? Podstawą jest odpowiednia pogoda. Żeby sfotografować gwiazdy, wymagane jest bezchmurne (lub z małą ilością chmur) niebo. Oczywiście, wówczas będą one najlepiej widoczne. Drugą bardzo istotną kwestią jest godzina. Fotografowanie gwiazd tuż po zachodzie słońca nie ma sensu. Będzie po prostu zbyt jasno. Należy poczekać do momentu, w którym będzie całkowicie ciemno. Odpowiedni dobór miejsca do zdjęć Ważny jest również odpowiedni dobór miejsca. Mieszkańcy dużych, zanieczyszczonych miast mogą mieć problem z wykonaniem dobrych ujęć gwieździstego nieba. Powodem jest spore zanieczyszczenie powietrza, które uwidacznia się w postaci smogu przysłaniającego niebo. Najlepiej wybrać się na łono natury, w miejsce położone z dala od miasta, gdzie powyższy problem nie występuje. Dobrym pomysłem będą na przykład góry, które z powodzeniem można również wkomponować w zdjęcia. Jak ustawić aparat do fotografowania gwiazd? Nie ma w tym nic trudnego. Podstawą jest długi czas naświetlania oraz wysoka czułość ISO. W moim przykładzie użyłem czasu naświetlania 30s, ISO: 2000 oraz przysłonę f/4. To w zupełności wystarczyło do uzyskania oczekiwanego efektu. Po zgraniu zdjęć na komputer stwierdziłem, że następnym razem użyję krótszego czasu naświetlania (a podbiję czułość ISO) ponieważ podczas trzydziestosekundowego naświetlania zarejestrowałem ruch obrotowy ziemi, który ukazał się w postaci bardzo małej smugi gwiazd, którą ciężko dostrzec bez sporego zbliżenia. Ostatnim krokiem jest wykorzystanie wężyka spustowego, który wyeliminuje wszelkie ruchy powstałe podczas wciśnięcia spustu migawki. Ja takiego gadżetu nie posiadam więc wykorzystuję bardzo prosty patent. Ustawiam samowyzwalacz na 10s i delikatnie wciskam spust migawki. W tym czasie aparat ustabilizuje się, więc jakiekolwiek ruchy nie zostaną zarejestrowane. Polecam również wstępne podniesienie lustra. Jest to opcja dostępna w większości lustrzanek. Polega to na tym, że jeszcze przed wciśnięciem spustu migawki aparat podnosi lustro. Jak tylko klikniemy zdjęcie aparat od razu rozpoczyna rejestrację obrazu. Normalnie wygląda to tak, że aparat podnośni lustro, robi zdjęcie i zamyka lustro. W tym przypadku pomijamy pierwszy krok. To wszystko po to aby wyeliminować wszelkie drgania, które mogą powstać podczas podniesienia lustra. Statyw do zdjęć Do wykonania zdjęć z długim czasem naświetlania podstawowym akcesorium jest statyw. Dzięki niemu zdjęcia nie będą poruszone a kadr będziemy mogli ustawić co do milimetra. Nie musi to być statyw najwyższej klasy. Ważne jest to aby stał w miarę stabilnie i nie zdmuchnął go najmniejszy podmuch wiatru. Kompozycja i światło W moim odczuciu, zdjęcia samego gwieździstego nieba nie są niczym nadzwyczajnym. Wyjątkiem może być fotografowanie niecodziennych zjawisk lub efektownych konstelacji. W każdym innym przypadku, polecam wkomponowanie w kadr elementów otoczenia, które idealnie skomponuje się z gwiazdami. W mojej fotografii wykorzystałem bardzo ciekawe oświetlenie, które tworzył mocno świecący księżyc przebijający się przez drzewa. Dzięki temu uzyskałem interesujące światło na domu oraz efektowne smugi światła na trawie i drzewach. Ciekawym dodatkiem było pomarańczowe niebo. Światło słońca, które już dawno zaszło nie było widoczne gołym okiem. Jednak długi czas naświetlania wyłapał wszystko. Jakim obiektywem fotografować gwiazdy? W tym artykule przedstawiam przepis na fotografowanie nieba pełnego gwiazd a co za tym idzie do tego typu zdjęć należy wykorzystać obiektyw szerokokątny. Osoby specjalizujące się w fotografii gwiazd niejednokrotnie chcą fotografować niebo w dużym zbliżeniu do tego typu zadań sprzęt jest niesamowicie drogi. Czytałem nawet o tym, że aparaty podłącza się do wielkich teleskopów. Ale wróćmy na ziemię. W moich zdjęciach nieba wykorzystuję zazwyczaj obiektyw 14mm Samyang, który opisywałem w tym wpisie: 4 najlepsze obiektywy, których używam. Obecnie nie korzystam już z Samyanga, zmieniłem go na Tokine 16-28 f/ Jeżeli nie posiadacie ogniskowej, która pozwala Wam na szerokie kadry zawsze możecie wypróbować sprzęt, który macie. Zdjęcia będą po prostu węższe a efekt odmienny. Efekt Na końcu pokusiłem się jeszcze o zdjęcie nieba skomponowanego z samymi drzewami, które stworzą otoczkę na bokach zdjęcia. Obwódki powstałe wokół drzew po lewej stronie stworzył blask księżyca. PODSUMOWANIE Tym razem zmieniłem trochę formę wpisu z pomysłem na kreatywne zdjęcie. Efektem jest poradnik, z którego dowiedzieliście się jak robić zdjęcia gwiazd na niebie. Na głównej fotografii możemy zaobserwować jak ciekawe zdjęcia mogą powstać przy blasku księżyca. Niektóre rzeczy są niewidoczne dla ludzkiego oka. Długi czas naświetlania wszystko bardzo dokładnie wyciąga. Kluczem do tego typu zdjęć są odpowiednio dobrane parametry oraz statyw. W zasadzie każdy pasjonat fotografii może wykonać podobne zdjęcia bez dodatkowych inwestycji w sprzęt. Polecam poszukiwanie ciekawych miejsc, które można wkomponować w tego typu zdjęcia. Efekt będzie niesamowity. Jeżeli jeszcze nie widzieliście to jeden film z obróbki już powstał: Jak obrabiać zdjęcia gwiazd? INNE POMYSŁY NA ZDJĘCIA: TUTAJTryb zdjęcia i obsługa smartfonu. Jeśli chcesz zrobić zdjęcie, wystarczy otworzyć aplikację „aparat”, pacnąć palcem na ekranie w miejscu, które ma być ostre (chociaż niektórzy całkowicie pomijają ten krok) a następnie kliknąć na duży biały przycisk. Cyk, zdjęcie zrobione.
“Najlepszy aparat to taki, który masz zawsze ze sobą.” – ten powszechny fotograficzny cytat jest coraz bardziej aktualny. Szybki rozwój technologii mobilnych daje nam do dyspozycji coraz lepsze aparaty, które mamy zawsze przy sobie – nasze telefony. Szczególnie biorąc pod uwagę zbliżający się okres wakacyjny może się okazać, że Twój smartphone to jedyny aparat jaki masz pod ręką w danym momencie. Pomyślałem, że napiszę kilka słów o tym jak więcej wycisnąć z aparatu w telefonie. 10 punktów Pilnuj kompozycji – napiszę wprost – jeśli nie znasz podstawowych zasad kompozycji, Twoje zdjęcia nie będą dobre. Kompozycji poświęciłem cały osobny wpis – bardzo gorąco zachęcam Cię do jego lektury. Znajdź ciekawy punkt widzenia – najczęściej patrzysz na świat stojąc. Z tej perspektywy obserwujesz otoczenie – budynki, ludzi dorosłych i dzieci, kwiaty, krajobrazy, etc. Zmiana punktu widzenia sprawi, że Twoje zdjęcie może być o wiele ciekawsze – spróbuj przykucnąć, sfotografować coś z dołu, z góry. Poszukaj odbicia fotografowanego obiektu w kałuży, w jeziorze, w szklanej tafli innego budynku. Zoomuj nogami – ze względu na miniaturyzację aparaty w telefonach najczęściej nie posiadają obiektywu z zoomem optycznym. Owszem, możesz przybliżyć zdjęcie jednak zwykle telefon wykorzysta do tego zoom cyfrowy, który wpływa na obniżenie jakości zdjęcia. Dlatego gdy fotografujesz telefonem, po prostu zrób parę kroków do przodu, aby przybliżyć się do fotografowanego obiektu. Zoomuj używając swoich nóg. Wyczyść obiektyw – telefon jak to telefon, gdy bierzemy go do ręki łatwo przez przypadek dotknąć szkła zasłaniającego obiektyw. Zanim zrobisz zdjęcie upewnij się że obiektyw jest czysty. To najprostsza metoda na poprawę rozdzielczości telefonicznego aparatu 🙂 Szukaj dobrego światła – mała matryca telefonicznego aparatu telefonu nie sprzyja jakości zdjęć wykonywanych w słabym świetle. Szukaj dobrze oświetlonych miejsc, w nocy korzystaj ze sztucznych źródeł światła – lampy uliczne, neony, etc. W dzień – unikaj strzelania pod słońce – obiektyw aparatu w telefonie nie radzi sobie dobrze w takich warunkach – flara i przepalenia zepsują zdjęcie. Wyjątkiem może być chęć osiągnięcia efektu czarenej sylwetki fotografowanej osoby na jakimś tle. Wyłącz lampę błyskową – zrób przysługę sobie i fotografowanym ludziom – wyłącz tę lampę. Pilnuj ostrości – fotografując telefonem możesz dotknąć ekranu w miejscu, które chcesz aby było ostre. Autofokus aparatu ustawi ostrość właśnie w tym punkcie (w niektórych aparatach dłuższe przytrzymanie palca w tym miejscu spowoduje zablokowanie ostrości i ekspozycji, co umożliwi ci rekomponowanie kadru bez zmiany tych parametrów) Modyfikuj ekspozycję – aparat automatycznie dostosowuje ekspozycję do całego kadru, co nie musi być zgodne z Twoim zamierzeniem. Komponując kadr dotknij ekranu w danym punkcie, a następnie przesuń palec do góry lub na dół – umożliwi to zmianę ekspozycji jeszcze zanim zrobisz zdjęcie. Dzięki temu możesz rozjaśnić lub przyciemnić fotografowany obiekt. Prostuj horyzont – jeśli Twój telefon ma taką możliwość włącz linie trój podziału – odpowiednią opcję powinieneś znaleźć w ustawieniach telefonu. Pomyśl o statywie – polecałem już na blogu statyw do aparatu. Firma Joby oferuje również mały statyw, na którym możesz umieścić swój telefon. Możesz dzięki niemu nakręcić film poklatkowy tzw. timelapse. Polega to na tym, że aparat robi zdjęcia w określonym interwale – np. co 1 sekundę, następnie łączy je w płynny film, który jest przyspieszony. Możesz osiągnąć naprawdę ciekawe efekty kierując aparat np. na chmury, lub samochody na ulicy obserwowane z góry, etc. Oczywiście statyw umożliwi też zrobienie zdjęcia z dłuższą ekspozycją. Umożliwią ci to dodatkowe aplikacje, które opisuję na końcu Apple o fotografowaniu: Poniżej kilka krótkich filmików, które ilustrują niektóre powyższe punkty. Pokazują jak wykrzesać jeszcze więcej z aparatu w Twoim telefonie. Filmy dotyczą iPhone’a 7 Plus, ale większość porad można spokojnie wykorzystać również na innych telefonach. Warto poświęcić chwilę na ich obejrzenie (są bardzo krótkie). Jak to zwykle z firmą Apple filmy są dynamiczne i atrakcyjne wizualnie – sami oceńcie: Ciekawy punkt widzenia: Zbliżenie telefonem: Szukaj ciekawego światła: Zdjęcie krajobrazowe: Dynamiczna akcja: Magiczna godzina: Tutaj znajdziesz więcej filmów od Apple o robieniu zdjęć. Krzysztof Gonciarz o fotografowaniu: Krzysztof Gonciarz polski Youtuber, podróżnik, zafascynowany technikami wideo. We współpracy z firmą Samsung nakręcił cykl porad dot. fotografowania smartphonem. Jego kadry są przemyślane, estetyczne, autor mistrzowsko operuje światłem i jest maniakiem jakości obrazu. Oglądanie jego filmów to prawdziwa wizualna uczta dla oka. Czasem, aż trudno uwierzyć, że to film na Youtube, a może właśnie to pokazuje dokąd zmierza telewizja… zapraszam: Kompozycja: Światło: Timelapse i slow-motion: Aplikacje Oprócz standardowych aplikacji do obsługi aparatu dostarczanych wraz z systemem operacyjnym telefonu możemy korzystać z dodatkowych aplikacji fotograficznych. Często dają one dostęp do dodatkowych funkcji, niedostępnych w systemowych aplikacjach. Jest to np. tryb manualny – umożliwiający ręczne kontrolowanie czułości, czasu naświetlania, przysłony, czyli składowych ekspozycji (wiecej o ekspozycji tutaj). Z aplikacji godnych polecenia wymienię dwie: VSCO Cam – iOS, Android oraz Camera FX dostępna na Androida. Tradycyjnie, jeśli ten wpis był dla Ciebie wartościowy, proszę Cię o udostępnienie go na Facebooku – pozwala mi to dotrzeć do kolejnych czytelników. [FM_form id=”4″]